Dnia 24 czerwca 2026 roku Sąd Najwyższy, orzekając w pełnym składzie Izby Cywilnej, podjął historyczną z punktu widzenia polskiego orzecznictwa uchwałę o sygnaturze III CZP 8/26. Rozstrzygnięcie to ostatecznie zamyka wieloletni i niezwykle burzliwy spór prawny, dotyczący możliwości modyfikacji umów kredytów powiązanych z walutą obcą. Przedmiotem wnikliwej analizy Sądu Najwyższego była kwestia mechanizmu przeliczeniowego, a w szczególności zapisów opartych na specyficznej konstrukcji – “kurs średni NBP ± marża banku”. Sąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy jednoznacznie orzekł, że postanowienia umowne określające kurs waluty w oparciu o wyżej wymieniony mechanizm podlegają ocenie pod kątem abuzywności, czyli niedozwolonego charakteru, wyłącznie jako całkowita, nierozłączna całość.
Orzeczenie to uderza bezpośrednio w forsowaną przez całe lata narrację sektora bankowego, wedle której ewentualna wadliwość badanej umowy kredytowej dotyczyła wyłącznie narzuconej przez bank marży, a po jej ewentualnym usunięciu umowa mogłaby z powodzeniem funkcjonować w oparciu o rzetelny, obiektywny wskaźnik kursu średniego NBP. Jak bezspornie wynika z uzasadnienia uchwały, krajowy sąd orzekający nie jest w żadnym stopniu uprawniony do sztucznego, mechanicznego wykreślania pojedynczych słów, wskaźników czy algorytmów z treści umowy, jeżeli taki zabieg prowadziłby w konsekwencji do całkowitego wypaczenia pierwotnej istoty samego zobowiązania.
„Sąd Najwyższy jednoznacznie przeciął wieloletnie spekulacje, potwierdzając, że klauzula indeksacyjna oparta na kursie NBP i marży banku stanowi nierozerwalną całość, której nie można sztucznie dzielić w procesie sądowym. Myślę, że nie jest to zaskoczenie – Sąd Najwyższy wreszcie potwierdził zasadność dominującej linii orzeczniczej.” – r. pr. Daniel Ostaszewski.
O tym, że w Sądzie Najwyższym istnieje w tym zakresie niemały spór, informowaliśmy na naszym blogu już ponad rok temu: LINK DO ARTYKUŁU. O co jednak toczył się spór? Jakie podejście przedstawiały dwie przeciwstawne teorie? Jakiego banku przede wszystkim dotyczy ta kwestia? Zapraszamy do lektury!
Dwie odmienne linie orzecznicze w polskich sądach
Aby w pełni zrozumieć genezę problemu, należy cofnąć się o kilka lat, a konkretnie do chwili, gdy orzecznictwo w sprawach frankowych jeszcze się kształtowało. W sprawach z powództwa kredytobiorców frankowych, ze szczególnym naciskiem na osoby posiadające umowy zawarte z dawnym GE Money Bankiem (teraz: BPH S. A.), wykształciły się z biegiem minionych lat dwie skrajnie odmienne linie orzecznicze.
Pierwsza z nich, niezwykle korzystna dla sektora bankowego, z góry zakłada dopuszczalność eliminacji samej marży kupna oraz sprzedaży (tzw. “blue pencil test”). Sądy orzekające w tym konkretnym duchu często dochodziły do mylnego wniosku, że usunięcie nieuczciwego postanowienia w części, pozwala ostatecznie na zachowanie szeroko pojętej równowagi kontraktowej. Zakładano, że sam kredyt po takiej modyfikacji może być wciąż rozliczany w oparciu o obiektywny miernik wartości rynkowej, jakim jest średni kurs publikowany przez Narodowy Bank Polski. Taka zachowawcza argumentacja zdołała zagościć nawet w niektórych rozstrzygnięciach Sądu Najwyższego podejmowanych jeszcze w latach 2022 oraz 2024.
Drugie, zdecydowanie dominujące w orzecznictwie i korzystne dla Frankowiczów stanowisko, stanowczo sprzeciwia się możliwości usunięcia tylko tej części postanowienia umownego, które odnosi się do marży banku. Sędziowie, którzy opowiedzieli się po bardziej konsumenckiej stronie tego sporu uważają, że sądy nie mogą aż tak bardzo ingerować w treść umowy, ponieważ doprowadza to zbyt daleko idącej zmiany zasad, na które Frankowicz umówił się bankiem.
Stanowisko TSUE w sprawie usuwania części postanowienia umownego
Ze względu na powyższe różnice w orzecznictwie, Sąd Okręgowy w Gdańsku postanowił zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, z prośbą o interpretację prawa unijnego w tym zakresie. Sprawa, w której miał orzec Trybunał dotyczyła kredytu hipotecznego indeksowanego do waluty franka szwajcarskiego, udzielonego w 2008 roku przez GE Money Bank S. A. (obecnie: bank BPH S. A.) na budowę domu. W treści umowy pojawiło się wspomniane już postanowienie, wskazujące, że publikowane przez bank w swojej tabeli kursy odnosiły się do kursu średniego NBP, powiększonego o marżę banku. Wątpliwości budziło to, że w umowie nie zostało określone, w jaki sposób ustalana jest wspomniana marża. Na skutek zadanych przez gdański sąd pytań, TSUE dnia 29 kwietnia 2021 roku wydał bardzo istotny wyrok o sygnaturze C-19/20. Wniosek z zapadłefo orzeczenia brzmiał następująco: “Wykładni art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13 należy dokonywać w ten sposób, że z jednej strony nie stoją one na przeszkodzie temu, by sąd krajowy usunął jedynie nieuczciwy element warunku umowy zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem, w wypadku gdy zniechęcający cel tej dyrektywy jest realizowany przez krajowe przepisy ustawowe regulujące korzystanie z niego, o ile element ten stanowi odrębne zobowiązanie umowne, które może być przedmiotem indywidualnej kontroli pod kątem nieuczciwego charakteru. Z drugiej strony, przepisy te stoją na przeszkodzie temu, by sąd odsyłający usunął jedynie nieuczciwy element warunku umowy zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem, jeżeli takie usunięcie sprowadzałoby się do zmiany treści tego warunku poprzez zmianę jego istoty, czego zbadanie należy do tego sądu.”
W treści orzeczenia Trybunał stanowczo przypomniał wszystkim polskim orzecznikom, że dyrektywa oznaczona numerem 93/13 dotycząca nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich ma jako główny cel nadrzędną ochronę znacznie słabszej strony asymetrycznego stosunku prawnego. Sąd krajowy dysponuje prawem i obowiązkiem wyłączenia stosowania nieuczciwego warunku w całości, jednak w żadnym wypadku nie posiada uprawnień do zmiany jego ostatecznej treści. Nie może on także uzupełniać umowy w sposób, który modyfikowałby pierwotny sens postanowienia umownego. Trybunał wyznaczył nadzwyczaj rygorystyczne przesłanki prawne, które w teorii dopuszczają częściowe usunięcie klauzuli, jasno jednak wskazując, że usuwany element musi obligatoryjnie stanowić w pełni samodzielne zobowiązanie. Eliminacja takiego elementu pod żadnym pozorem nie może przekreślić podstawowego i kluczowego sensu wadliwego przepisu. Analiza konstrukcji zapisów stosowanych powszechnie przez dawny GE Money Bank, jasno wykazała, że warunki te przez cały okres kredytowania pozostawały całkowicie niemożliwe do spełnienia. Działo się tak dlatego, że własna marża bankowa oraz niezależny kurs Narodowego Banku Polskiego stanowiły sztucznie stworzony, spójny i celowo skonstruowany mechanizm.
Trybunał ponownie zajął się tą sprawą w orzeczeniu z dnia 8 września 2022 roku w połączonych sprawach o sygnaturze C-80/21 do C-82/21, w którym potwierdził swoje dotychczasowe stanowisko i wskazał: “Artykuł 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w ten sposób, że: stoją one na przeszkodzie orzecznictwu krajowemu, zgodnie z którym sąd krajowy może stwierdzić nieuczciwy charakter nie całości warunku umowy zawartej między konsumentem a przedsiębiorcą, lecz jedynie elementów tego warunku, które nadają mu nieuczciwy charakter, w związku z czym warunek ten pozostaje, po usunięciu takich elementów, częściowo skuteczny, jeżeli takie usunięcie sprowadzałoby się do zmiany treści tego warunku, który ma wpływ na jego istotę, czego zweryfikowanie należy do sądu odsyłającego.”
Już wówczas, gdy orzecznictwo TSUE i polskich sądów jeszcze się kształtowało, pisaliśmy o ryzyku, jakie wiąże się z tą rozbieżnością dla Frankowiczów z umowami zawartymi w banku GE Money Bank S. A.: LINK DO ARTYKUŁU.
„Praktyka wykreślania samej marży i pozostawiania kredytu w oparciu o kurs średni NBP była sprzeczna z celem odstraszającym unijnej dyrektywy 93/13, na co słusznie zwrócił uwagę Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w swoich wcześniejszych orzeczeniach. To powinno ustabilizować linię orzeczniczą w polskich sądach.” – wskazywał wówczas r. pr. Daniel Ostaszewski.
Spór w Sądzie Najwyższym i wpływ wyroków TSUE
Przez wiele lat linia orzecznicza samego Sądu Najwyższego nie była jednolita, co wywoływało uzasadnioną niepewność wśród tysięcy Frankowiczów. Część składów sędziowskich opowiadała się za możliwością utrzymania umowy w mocy poprzez zastosowanie tzw. “blue pencil test”, czyli usunięcia wyłącznie odniesienia do marży banku. Takie orzeczenia, pojawiające się jeszcze w ubiegłych latach, dawały sektorowi bankowemu nadzieję na uniknięcie najbardziej dotkliwych konsekwencji, a kredytobiorców stawiały w sytuacji ciągłego ryzyka procesowego. Brak spójności na najwyższym szczeblu sądownictwa wymagał interwencji i ostatecznego uporządkowania na poziomie europejskim.
Po wyrokach TSUE, o których mowa wcześniej, Sąd Najwyższy postanowił zrewidować swoje stanowisko uznając, że nie ma podstaw do eliminacji wyłącznie zapisu odnoszącego się do marży banku. Niestety, nadal nie wszyscy sędziowie przychylali się do tej interpretacji i w praktyce można było spotkać się jeszcze z orzeczeniami skrajnie odmiennymi od wniosków płynących z TSUE.
Najnowsza uchwała SN raz na zawsze zakończy dyskusję?
Uchwała pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego posiada w polskim systemie prawnym rangę szczególną, a jej podjęcie stanowi swoistą klamrę dla trwającej od dekady batalii sądowej na linii konsumenci – banki. Biorąc pod uwagę doniosłość tego orzeczenia, można z pełnym przekonaniem stwierdzić, że zamyka ono ostatecznie drogę do jakichkolwiek dalszych spekulacji w zakresie sztucznego utrzymywania wadliwych umów w oparciu o kursy średnie Narodowego Banku Polskiego. Rozstrzygnięcie to nie tylko dyscyplinuje składy orzekające Sądu Najwyższego w innych sprawach, ale przede wszystkim wysyła jednoznaczny, wiążący sygnał do wszystkich sądów powszechnych w Polsce.
Spójność stanowiska polskiego Sądu Najwyższego z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pozbawia banki ostatnich złudzeń na zmianę tej niekorzystnej dla nich linii orzeczniczej. Przez wiele lat potężne instytucje finansowe angażowały ogromne środki w konstruowanie teorii, które miały na celu udowodnienie podzielności klauzul waloryzacyjnych i zmuszenie sądów do stosowania tak zwanego błękitnego ołówka (“blue pencil test”). Obecnie, w świetle najnowszej uchwały, taktyka ta traci jakąkolwiek rację bytu. Sądy krajowe, opierając się na połączonym autorytecie Sądu Najwyższego oraz TSUE, będą teraz w sposób stanowczy odrzucać wnioski o pozostawienie w umowie kursu NBP po wykreśleniu samej marży.
W treści omawianej uchwały SN wskazał: “Postanowienie umowy lub wzorca umowy kredytu indeksowanego do waluty obcej albo denominowanego w walucie obcej, określające sposób wyznaczania kursu waluty na podstawie średniego kursu tej waluty ustalanego przez Narodowy Bank Polski korygowanego o marżę banku, podlega ocenie co do abuzywności (art. 3851 § 1 k.c.) wyłącznie jako całość”.
Co oznacza uchwała Sądu Najwyższego dla Frankowiczów? Opinia eksperta
Przełomowe stanowisko Izby Cywilnej Sądu Najwyższego niesie za sobą fundamentalne konsekwencje oraz polepsza sytuację procesową setek tysięcy kredytobiorców. Ostateczne i kategoryczne odrzucenie przez SN koncepcji podziału klauzul przeliczeniowych oznacza, że w sprawach, w których banki stosowały mechanizm oparty na kursie średnim Narodowego Banku Polskiego oraz własnej, arbitralnie ustalanej marży, jedynym sprawiedliwym i zgodnym z prawem rozwiązaniem jest stwierdzenie nieważności całej umowy. Z punktu widzenia procesu sądowego, orzeczenie to definitywnie pozbawia instytucje finansowe ich najważniejszego argumentu obronnego. Dotychczas pełnomocnicy banków nagminnie dążyli do wydłużania postępowań, próbując przekonać sędziów do eliminacji jedynie samej marży w obronie przed upadkiem umowy. Obecnie tego rodzaju argumentacja utraciła jakiekolwiek oparcie w obowiązującej linii orzeczniczej.
W praktyce sądowej oznacza to, że po ustaleniu niedozwolonego charakteru zapisu dotyczącego marży, całe postanowienie zostaje uznana za bezskuteczne i nieistniejące od samego początku. Ponieważ umowa kredytu powiązanego z walutą obcą nie może funkcjonować bez określonego w niej mechanizmu przeliczania rat, sąd nie ma innej możliwości, jak tylko orzec o jej całkowitym unieważnieniu. Dla samych Frankowiczów, w tym w szczególności dla ogromnej grupy osób posiadających dawne umowy GE Money Banku, otwiera to prostą i bezpieczną drogę do ostatecznego rozliczenia z bankiem w oparciu o ugruntowaną w polskim prawie teorię dwóch kondykcji.
„Uchwała z 24 czerwca 2026 roku to bezsprzecznie świetna informacja dla konsumentów. Stanowi ona ostateczne potwierdzenie ich praw i pozwala na w pełni bezpieczne zwrócenie się do sądu z żądaniem ustalenia nieważności wadliwej umowy. Należy z całą mocą podkreślić rangę tego orzeczenia, ponieważ mamy tu do czynienia z uchwałą pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, a nie zwykłym wyrokiem czy postanowieniem wydanym w jednostkowej sprawie. Istotność takiej uchwały diametralnie zmniejsza ryzyko zastosowania przez jakiegokolwiek sędziego tej drugiej, niekorzystnej koncepcji orzeczniczej, polegającej na pozostawieniu umowy w mocy po wykreśleniu fragmentu klauzuli. Sądy powszechne otrzymały jednoznaczny drogowskaz, który uniemożliwia dalsze ratowanie frankowych kontraktów kursem średnim NBP” – r. pr. Daniel Ostaszewski.














