Kolejne ważne orzeczenie TSUE dla frankowiczów (C-903/24 – Zmarka) ujrzało światło dzienne. Tym razem Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozstrzygał niezwykle istotną, z perspektywy finansowej, kwestię od kiedy dokładnie frankowicz może żądać zasądzenia od banku odsetek ustawowych za opóźnienie w związku z nieważnością umowy kredytowej.
https://ostaszewskikredytyfrankowe.pl/wp-content/uploads/2026/06/wyrok-tsue.pdf
Tło sprawy
W 2008 roku dwójka konsumentów zawarła z Santander Bank Polska S.A. umowę kredytu denominowanego we frankach szwajcarskich. Po kilkunastu latach spłacania zobowiązania, w lipcu 2022 roku, kredytobiorcy skierowali do banku przedsądową reklamację, w której zakwestionowali ważność umowy ze względu na zawarte w niej klauzule abuzywne. W piśmie tym wezwali bank do zwrotu wszystkich wpłaconych do tej pory rat kapitałowo-odsetkowych w terminie 30 dni.
Kluczowe w tej sprawie było jednak to, że w swoim wezwaniu do zapłaty konsumenci nie wskazali konkretnej, wyliczonej kwoty roszczenia. Precyzyjna suma, wynosząca ponad 54 tysiące złotych, pojawiła się dopiero kilka miesięcy później w pozwie skierowanym do Sądu Okręgowego w Warszawie.
Sąd rozpoznający sprawę nie miał wątpliwości i ustalił w wyroku częściowym, że umowa kredytu jest nieważna. Pojawił się jednak problem z określeniem momentu, od którego bank powinien zapłacić kredytobiorcom odsetki ustawowe za opóźnienie. Sąd powziął wątpliwość, czy przepisy chroniące konsumentów (w tym unijna dyrektywa 93/13) pozwalają uzależnić prawo do naliczania odsetek od tego, czy w wezwaniu do zapłaty wpisano dokładną kwotę, czy też taki wymóg stanowiłby dla frankowiczów nieracjonalną przeszkodę w dochodzeniu swoich praw
Co orzekł TSUE?
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w swoim wyroku z 11 czerwca 2026 roku rozstrzygnął, że unijne prawo o ochronie konsumentów (w tym art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13) nie wyklucza wymogów stawianych przez polskie orzecznictwo.
W sentencji wyroku Trybunał jednoznacznie przesądził, że po ustaleniu nieważności umowy kredytu, bank może zostać pociągnięty do zapłaty odsetek ustawowych za opóźnienie:
„[…] dopiero od dnia doręczenia temu przedsiębiorcy dokumentu pozasądowego lub procesowego wskazującego konkretną kwotę objętą żądaniem”.
Swoje stanowisko Trybunał oparł na kilku bardzo konkretnych argumentach prawnych, zachowując równowagę między prawami konsumenta a prawami przedsiębiorcy:
- Prawo dłużnika do weryfikacji roszczenia: TSUE podkreślił, że aby bank mógł spełnić świadczenie, musi najpierw dokładnie wiedzieć, czego oczekuje klient. Jak wskazano w punkcie 48 wyroku, wymóg wskazania konkretnej kwoty w wezwaniu „umożliwia przedsiębiorcy, jako dłużnikowi, zapoznanie się z kwotą zobowiązania, które ma zostać wykonane, i ocenę jego zasadności”.
- Brak nadmiernego ciężaru dla frankowicza: Sędziowie uznali, że konieczność podliczenia wpłaconych rat nie narusza zasady skuteczności prawa unijnego. W punkcie 49 czytamy, że sprecyzowanie kwoty na etapie wezwania do zapłaty „nie nakłada nadmiernego obciążenia na konsumenta, który zna kwoty wpłacone przedsiębiorcy, w niniejszym przypadku bankowi, i może w razie potrzeby sprawdzić je w historii swojego rachunku bankowego lub zażądać od banku wydania zaświadczenia zawierającego kwotę wszystkich już spłaconych rat kredytu”.
- Zasada ma charakter ogólny: Trybunał odniósł się również do faktu, że kredytobiorcy w tej sprawie korzystali z pomocy profesjonalnego pełnomocnika. Wskazał jednak w punkcie 51, że „okoliczność, że w niniejszym przypadku konsumenci są reprezentowani przez adwokata, nie ma wpływu na powyższą analizę”. Kwestia wymogu określania kwoty roszczenia ma bowiem charakter obiektywny i dotyczy wszystkich tego typu spraw, w oderwaniu od ich indywidualnych okoliczności
W reklamacji nie ma przestrzeni na domysły
Najnowszy wyrok TSUE potwierdza to, na co od dawna zwracamy uwagę w naszej praktyce: profesjonalizm i skrajna precyzja na etapie przedsądowym są kluczowe dla pełnego zabezpieczenia interesów finansowych kredytobiorcy. W oficjalnej korespondencji z bankiem nie ma miejsca na ogólniki. Wysłanie pisma, w którym piszemy jedynie, że „umowa jest nieważna, więc żądamy zwrotu wszystkiego”, z punktu widzenia naliczania odsetek jest bezwartościowe.
Prawidłowo skonstruowana reklamacja musi być precyzyjna i bezwzględnie zawierać dwa elementy:
- Wskazaną kwotę – wyliczoną co do grosza, z podziałem na konkretne roszczenia (raty, prowizje, ubezpieczenia).
- Okres, za jaki się ich domagamy – dokładny przedział czasowy (od-do), który pozwala bankowi zweryfikować historię wpłat.
Dzięki takiemu podejściu bank otrzymuje jasny komunikat, nie może zasłonić się brakiem danych, a licznik odsetek ustawowych za opóźnienie rusza natychmiast po upływie wyznaczonego terminu.
Poniżej prezentujemy przykład, jak konstruujemy reklamacje w naszej kancelarii. To wzorcowy dokument, który w pełni realizuje rygorystyczne wymogi potwierdzone przez Trybunał Sprawiedliwości
REKLAMACJA
wraz z wezwaniem do zapłaty
Działając w imieniu Kredytobiorcy Macieja Kamińskiego, (PESEL: 72041603371) z powołaniem na pełnomocnictwo, którego poświadczoną za zgodność z oryginałem kopię załączam do niniejszego pisma, niniejszym składam w oparciu o ustawę z dnia 5 sierpnia 2015 r. o rozpatrywaniu reklamacji przez podmioty rynku finansowego i o Rzeczniku Finansowym, reklamację od Umowy kredytu hipotecznego Nr 937/107000-7656/2006 (zwanej dalej: umową) z powodu istnienia w powołanej umowie klauzul abuzywnych, analogicznych do tych wpisanych do Rejestru Klauzul Niedozwolonych przez Urząd Ochromy Konkurencji i Konsumentów a także z powodu istotnych naruszeń bezwzględnie obowiązujących przepisów prawa cywilnego oraz prawa bankowego, co skutkuje:
nieważnością tejże umowy oraz obowiązkiem zwrotu wszystkich świadczeń, jakie strony wzajemnie sobie świadczyły, co do których nigdy nie zaistniała podstawa spełnienia świadczenia. W konsekwencji żądam zapłaty na rzecz Kredytobiorcy:
- kwoty 188.799,85 PLN z tytułu nienależnie (tj. bez podstawy prawnej) spełnionych świadczeń tytułem zapłaty rat kapitałowo – odsetkowych w złotych polskich w okresie od 19.01.2004 r. do 19.08.2016 r.;
- kwoty 258.735,64 PLN z tytułu nienależnie (tj. bez podstawy prawnej) spełnionego świadczenia tytułem całkowitej spłaty kredytu w złotych polskich w dniu 13.09.2016 r.
- kwoty 5.182,55 PLN z tytułu nienależnie (tj. bez podstawy prawnej) pobranego z rachunku osobistego Kredytobiorcy świadczenia tytułem prowizji z tytułu udzielonego kredytu w dniu 29.12.2003 r.;
- kwoty 512,83 PLN z tytułu nienależnie (tj. bez podstawy prawnej) pobranego z rachunku osobistego Kredytobiorcy świadczenia tytułem kosztów ubezpieczenia kredytu w dniu 29.12.2003 r.;
Jednocześnie wzywam do zapłaty kwot wskazanych w pkt. 1 w nieprzekraczalnym terminie do 27 listopada 2025 roku na rachunek bankowy o numerze:
xxxxxxxxxxxx
Kredytobiorca oświadcza również, że: jest świadomy skutków ewentualnego unieważnienia umowy w postępowaniu sądowym, a w szczególności tego, że po unieważnieniu umowy będzie musiał rozliczyć się z Bankiem z udostępnionego kapitału na zasadzie teorii dwóch kondykcji. Jest również świadomy, iż Bank może występować przeciwko niemu z roszczeniami kondykcyjnymi (w tym np. z pozwem o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z kapitału/waloryzację świadczenia). W ocenie Kredytobiorcy, jak i w ocenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, tego typu roszczenia Banku są całkowicie bezzasadne i pozbawione podstawy prawnej i faktycznej.
UZASADNIENIE- tu należy wykazać dlaczego umowa jest nieważna
Komentarz eksperta
Daniel Ostaszewski, radca prawny:
„Oceniam najnowszy wyrok TSUE pozytywnie. Od zawsze podkreślam w swojej praktyce, że w prawie nie ma przestrzeni na domysły. Liczy się twarde, precyzyjne i profesjonalne przygotowanie sprawy już na etapie przedsądowym, a następnie przy samym formułowaniu pozwu.
Obserwując rynek, często zauważamy, że niestety nie wszystkie kancelarie działały z wymaganą dokładnością – zdarzało się, że w wezwaniach do zapłaty nie wskazywano konkretnych kwot. Jeszcze częściej taki błąd popełniały osoby, które na własną rękę próbowały tworzyć pisma i reklamacje do banków. Wysyłali dokumenty, z których tak naprawdę nie było wiadomo, czego i w jakiej wysokości się domagają, ograniczając się jedynie do ogólnego stwierdzenia, że umowa jest nieważna. Najnowszy wyrok Trybunału boleśnie pokazuje, że takie braki oznaczają bezpowrotną utratę potężnych pieniędzy z tytułu odsetek ustawowych za opóźnienie.
Warto w tym miejscu odnieść się do fundamentalnej zasady polskiego prawa cywilnego, ukrytej w art. 6 Kodeksu cywilnego. Przepis ten mówi o ciężarze dowodu: ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne. Przekładając to na język sporów frankowych – to na nas, jako powództwie, spoczywa obowiązek dokładnego określenia kwoty, której się domagamy, oraz udowodnienia jej wysokości. Bank, jako nasz przeciwnik procesowy, nie wyręczy nas w wyliczeniach i nie będzie sam domyślał się, ile jest nam winien. Orzeczenie TSUE jest więc logiczną konsekwencją tej zasady – jeśli chcesz, by licznik odsetek zaczął bić, musisz postawić sprawę jasno, konkretnie i z kalkulatorem w ręku.

Podsumowanie i wnioski dla Frankowicza
Najnowszy wyrok TSUE nie jest dla kredytobiorców złą wiadomością – to po prostu czytelna instrukcja obsługi, która eliminuje dotychczasowe wątpliwości interpretacyjne polskich sądów. Zamiast zastanawiać się, od kiedy dokładnie należą się odsetki, otrzymaliśmy jasne reguły gry.
Aby w pełni zabezpieczyć swoje prawo do odsetek ustawowych za opóźnienie i maksymalnie powiększyć końcowy zysk z wygranej sprawy, musisz przekuć to orzeczenie w konkretne działania:
- Zadbaj o perfekcyjne wyliczenie roszczenia: Przed wysłaniem reklamacji lub pozwu należy skrupulatnie podliczyć wszystkie środki wpłacone do banku – z precyzyjnym podziałem na raty kapitałowo-odsetkowe (w złotówkach i walucie waloryzacji), prowizje oraz ubezpieczenia bankowe. Liczy się każda kwota podana co do grosza.
- Wykorzystaj historię konta lub zaświadczenie: Trybunał wyraźnie wskazał, że podanie dokładnej kwoty nie jest dla konsumenta nadmiernym ciężarem, ponieważ masz pełne prawo skorzystać z historii swojego rachunku lub zażądać od banku oficjalnego zaświadczenia o wysokości spłaconych rat. To pierwszy krok, od którego trzeba zacząć przygotowanie do sporu.
- Zweryfikuj dotychczas wysłane pisma: Jeśli Twoja sprawa jest dopiero na etapie przedsądowym i wysłałeś już bankowi ogólnikowe wezwanie (np. żądając jedynie „unieważnienia i zwrotu całości”), licznik odsetek z dużym prawdopodobieństwem jeszcze nie ruszył. W takiej sytuacji należy jak najszybciej sporządzić i doręczyć bankowi precyzyjne, uzupełniające wezwanie do zapłaty z konkretnymi kwotami.
- Zrezygnuj z gotowych, uniwersalnych szablonów: Samodzielne pisanie reklamacji lub korzystanie z darmowych, ogólnych wzorów z internetu (które często nie zawierają pól na precyzyjne wyliczenia matematyczne i przedziały czasowe) to dziś gigantyczne ryzyko finansowe. Jeden błąd w konstrukcji pisma reklamacyjnego może kosztować Cię bezpowrotną utratę odsetek za wiele miesięcy, a nawet lat trwania procesu.
Wyrok w sprawie C-903/24 stawia sprawę jasno: w sądzie wygrywają ci, którzy działają metodycznie i precyzyjnie. Profesjonalne przygotowanie dokumentacji to jedyna droga do tego, by zmusić bank do zapłaty pełnego świadczenia nienależnego wraz z maksymalnymi odsetkami za czas trwania procesu.
FAQ – Najczęściej zadawane pytania
1. Czy po wyroku TSUE banki w ogóle nie muszą płacić odsetek?
Absolutnie nie. Banki nadal mają obowiązek zapłaty odsetek ustawowych za opóźnienie. Wyrok Trybunału określa jedynie jasny moment, od którego te odsetki zaczynają być naliczane – jest to dzień, w którym bank otrzymał precyzyjne wezwanie z konkretną kwotą roszczenia.
2. Co się stanie, jeśli w mojej dotychczasowej reklamacji zabrakło dokładnej kwoty?
Jeśli wysłane do banku pismo zawierało jedynie ogólne żądanie „zwrotu wszystkich wpłaconych środków”, zgodnie z wyrokiem TSUE taki dokument nie uruchomił naliczania odsetek. W takiej sytuacji należy jak najszybciej sporządzić i dostarczyć bankowi precyzyjne, uzupełniające wezwanie do zapłaty, wskazujące wyliczone kwoty co do grosza.
3. Skąd mam wziąć dokładne kwoty do wpisania w reklamacji?
Wszystkie niezbędne dane znajdują się w historii Twojego rachunku bankowego. Możesz pobrać ją samodzielnie z bankowości elektronicznej lub złożyć w banku wniosek o wydanie oficjalnego zaświadczenia o historii spłat kredytu (zawierającego zestawienie wszystkich wpłaconych rat kapitałowo-odsetkowych oraz innych opłat). TSUE wprost wskazał, że pozyskanie tych danych nie stanowi dla konsumenta nadmiernego obciążenia.
4. Czy muszę rozbijać kwotę w wezwaniu na poszczególne składowe?
Tak, to bardzo dobrzy praktyka. Prawidłowo skonstruowane wezwanie powinno jasno rozdzielać kwoty dochodzone z tytułu rat w PLN, rat w walucie obcej (jeśli były tak spłacane), prowizji za udzielenie kredytu oraz składek na ubezpieczenia (np. niskiego wkładu własnego czy pomostowe). Każdą z tych pozycji należy przyporządkować do konkretnego okresu rozliczeniowego.
5. Mam już sprawę w sądzie. Czy ten wyrok coś zmienia w moim procesie?
Wyrok wpływa na to, jak sądy będą oceniać datę początkową naliczania odsetek w toczących się postępowaniach. Jeśli Twoje wezwanie przedsądowe było nieprecyzyjne, bank może argumentować, że odsetki należą się dopiero od momentu doręczenia mu odpisu pozwu (o ile sam pozew został skonstruowany prawidłowo i zawierał dokładne kwoty). Warto przeanalizować dokumentację ze swoim pełnomocnikiem procesowym pod kątem tego ryzyk














