W końcu stało się to, na co od dawna czekano. Z drugiej strony, patrząc na ostateczny kształt przepisów, można zadać sobie przewrotne pytanie: kto tak naprawdę na to czekał? Frankowicze, po serii korzystnych wyroków TSUE i ugruntowaniu się linii orzeczniczej, poczuli się już dość pewnie. Z kolei banki – zwłaszcza po wykreśleniu z ustawy w ostatniej chwili najwygodniejszych dla nich zapisów – też nie mają raczej powodów do świętowania. Sejm jednak ostatecznie przegłosował tzw. specustawę frankową, a dokument trafia teraz pod obrady Senatu.
Jako radca prawny od lat reprezentujący frankowiczów, przyglądałem się tym pracom od samego początku. Już dwa lata temu brałem udział w posiedzeniu w Ministerstwie Sprawiedliwości, dokąd zostałem zaproszony jako jeden z pełnomocników przez panią pełnomocnik Domagalską. To właśnie tam, u samego źródła, zgłaszaliśmy nasze pierwsze, najbardziej krytyczne uwagi, zwłaszcza w kwestii niezwykle niebezpiecznych dla konsumentów przepisów o potrąceniach.

Głównym założeniem nowelizacji miało być drastyczne przyspieszenie spraw frankowych, a docelowo – odciążenie wydziałów cywilnych. Mimo bardzo szumnych zapowiedzi, ustawa w obecnym kształcie nie wywoła na rynku absolutnej rewolucji. W kilku miejscach faktycznie wymusi jednak przyspieszenie procesów, zdejmując z wokand poboczne wątki, które do tej pory paraliżowały nasze sądy. Przyjrzyjmy się konkretom.
Automatyczne zawieszenie płatności rat
To zdecydowanie najważniejsza i najbardziej pożądana przez kredytobiorców zmiana, która faktycznie wprowadzi procesy frankowe na szybsze tory.
Od momentu wejścia w życie ustawy, w chwili doręczenia bankowi odpisu pozwu, obowiązek spłaty rat przez frankowicza zostaje wstrzymany automatycznie, z mocy prawa (tzw. zawieszenie ex lege). Nie będzie już zatem konieczności składania odrębnego, sformalizowanego wniosku o udzielenie zabezpieczenia. To po prostu zadzieje się z urzędu.
Okiem Eksperta:
„Z perspektywy praktyka to ogromna ulga dla całego systemu. Do dzisiaj wyglądało to tak: składaliśmy pozew, do którego trzeba było złożyć wniosek o zabezpieczenie. Sąd musiał go merytorycznie rozpoznać i wydać postanowienie. Zaraz po tym bank niemal w każdej sprawie wnosił zażalenie, a akta fizycznie wędrowały do sądu odwoławczego. W praktyce przez ten czas w głównej sprawie nie można było procedować. Od teraz ten żmudny tryb poboczny, który zamrażał nam akta, po prostu znika” – tłumaczy Daniel Ostaszewski, radca prawny z Kancelarii Czyżewska & Ostaszewski.
Oczywiście nikt nie zmusza kredytobiorcy, by z dnia na dzień przestał płacić raty. Jeżeli frankowicz będzie chciał kontynuować spłatę, ma do tego pełne prawo. Należy jednak pamiętać, że z zawieszeniem rat wiąże się pewne niebezpieczeństwo. W sytuacji, w której frankowicz ostatecznie przegrałby prawomocnie sprawę, będzie musiał bankowi oddać zawieszone świadczenia. Warto jednak zaznaczyć, że dokładnie takie samo ryzyko występowało do dnia dzisiejszego.
Usunięcie potrącenia – największa obawa zażegnana
Tutaj trzeba powiedzieć sobie jasno: frankowicze mogą wreszcie odetchnąć z ulgą. Z ostatecznego tekstu ustawy zniknęło to, o czym dyskutowaliśmy już na etapie wspomnianych konsultacji w Ministerstwie i czego jako strona konsumencka obawialiśmy się najbardziej – możliwość swobodnego potrącania świadczeń przez bank.
Dziś Kodeks postępowania cywilnego (KPC) wyraźnie reguluje, że oświadczenie o potrąceniu można złożyć przy wdaniu się w spór co do istoty sprawy (czyli w praktyce w odpowiedzi na pozew). Tymczasem projektowane zmiany zakładały, że banki miały otrzymać przywilej dokonywania potrącenia aż do zakończenia postępowania przed sądem drugiej instancji.
Dla frankowiczów oznaczałoby to finansową katastrofę w postaci pozbawienia ich ustawowych odsetek za czas trwania procesu (potrącenie wywołuje skutek retroaktywny). Przepisy te budziły mnóstwo sporów, a my jako pełnomocnicy głośno alarmowaliśmy, że jest to cios w prawa frankowiczów. Ministerstwo Sprawiedliwości początkowo zdawało się tego nie dostrzegać, jednak ostatecznie – z uwagi na ogromny opór, także wewnątrz koalicji rządzącej – zapis ten uległ wykreśleniu. Banki nie będą mogły żonglować potrąceniem na koniec procesu, a kredytobiorcy nie stracą swoich odsetek.
Przyspieszenie postępowania dzięki zmianom technicznym
Ustawa wprowadza szereg zmian o charakterze technicznym, które mają usprawnić orzekanie. Regułą mają stać się rozprawy zdalne, przesłuchiwanie świadków na piśmie, składy jednoosobowe w instancji odwoławczej oraz wydawanie wyroków na posiedzeniach niejawnych.
Będąc całkowicie szczerym: trudno tu mówić o jakiejkolwiek rewolucji. Dla prawników to po prostu usankcjonowanie obecnego standardu.
| Proponowana „zmiana” w ustawie | Jak to wygląda w obecnej praktyce sądowej? |
| Rozprawy zdalne jako reguła | Już teraz około 80-90% spraw frankowych toczy się w trybie online. |
| Pisemne zeznania świadków | Sądy (np. w Warszawie czy w Poznaniu) od dawna praktycznie odeszły od tradycyjnego przesłuchiwania świadków. |
| Wyroki na posiedzeniach niejawnych | To częsta praktyka. Sędziowie analizują akta i wydają orzeczenia we własnych gabinetach. |
Niemniej jednak, dobrze się stało, że ustawa wyraźnie kładzie nacisk na szybkość postępowania. Sprawy frankowe są dziś procesami wysoce schematycznymi, dlatego ich odformalizowanie to krok w dobrą stronę.
Uchwalenie przez Sejm nie oznacza, że ustawa wejdzie w życie
Na koniec musimy ostudzić emocje. Fakt, że po ponad dwóch latach prac projekt przeszedł przez Sejm, nie oznacza jeszcze, że ustawa w takim kształcie na pewno wejdzie w życie. Dokument trafia teraz do Senatu, który może zgłosić swoje poprawki lub zagłosować przeciwko niemu. A nawet jeśli Senat da zielone światło, ostateczny los ustawy zależy od podpisu Prezydenta RP.
Ocena ustawy frankowej
Osobiście uważam, że ta ustawa na dzień dzisiejszy jest już praktycznie nieprzydatna. To klasyczne łatanie dziury, podczas gdy my jako rynek jesteśmy na ostatniej prostej: większość sporów i tak kończy się dzisiaj ugodami. Jedyną bezsprzecznie pozytywną zmianą jest automatyczne wstrzymanie płatności rat. Pozostałe zapisy nie wnoszą niczego przełomowego, dlatego mimo szumnych zapowiedzi, żadnej rewolucji tu nie widzę.














