Czy po spłacie kredytu frankowego można jeszcze odzyskać pieniądze od banku? Tak. I to nawet wtedy, gdy kredyt został spłacony wiele lat temu. Jedna z prowadzonych przez nas spraw pokazuje to bardzo wyraźnie. Nasz klient zawarł umowę kredytu frankowego na początku 2008 roku z dawnym GE Money Bank S.A. Kredyt został całkowicie spłacony w 2013 roku. Mimo że od spłaty minęło już około 13 lat, bank ostatecznie wypłacił klientowi 180 000 zł i pokrył koszty procesu.
Sprawa toczyła się przed Sądem Okręgowym w Świdnicy, w apelacji wrocławskiej. Dotyczyła kredytu, który wielu kredytobiorców uznałoby już za „zamknięty temat”. Jak się okazało, niesłusznie.
Czy można odzyskać pieniądze od Banku BPH po spłacie kredytu frankowego?
Tak, spłata kredytu frankowego nie oznacza automatycznie, że kredytobiorca traci prawo do dochodzenia roszczeń wobec banku. Jeżeli umowa zawierała niedozwolone postanowienia umowne, czyli tzw. klauzule abuzywne, kredytobiorca może domagać się zwrotu świadczeń spełnionych na rzecz banku. W praktyce oznacza to możliwość żądania zwrotu nadpłaconych rat, prowizji, składek, opłat oraz innych świadczeń pobranych przez bank na podstawie wadliwej umowy.
Dotyczy to także kredytów, które zostały już całkowicie spłacone. Wielu kredytobiorców błędnie zakłada, że jeżeli kredyt został spłacony, hipoteka została wykreślona, a bank wydał zaświadczenie o zamknięciu zobowiązania, to sprawa jest definitywnie zakończona. Z prawnego punktu widzenia nie zawsze tak jest. Zamknięcie kredytu nie usuwa wadliwości umowy.
Kredyt GE Money Bank spłacony w 2013 roku. Dlaczego klient miał wątpliwości?
W tej sprawie klient zawarł umowę kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego z dawnym GE Money Bank S.A. na początku 2008 roku. Kredyt został spłacony w 2013 roku.
Gdy klient zgłosił się do kancelarii, miał naturalne wątpliwości. Od spłaty kredytu minęło wiele lat. Bank początkowo prezentował typowe stanowisko: roszczenia są bezzasadne, klientowi nic się nie należy, a sprawa nie ma szans powodzenia.
Takie stanowisko banków nie jest niczym nadzwyczajnym. W sprawach kredytów frankowych banki często kwestionują roszczenia kredytobiorców, szczególnie wtedy, gdy kredyt został już spłacony. Argumentują zwykle, że umowa została wykonana, rozliczona i nie ma podstaw do dalszych żądań.
Problem polega na tym, że wykonanie umowy nie przesądza jeszcze o tym, czy umowa była ważna i czy bank mógł zatrzymać wszystkie pobrane świadczenia.
Sąd Okręgowy w Świdnicy, apelacja wrocławska i 180 000 zł dla klienta
Sprawa została skierowana na drogę sądową i toczyła się przed Sądem Okręgowym w Świdnicy, czyli w obszarze apelacji wrocławskiej. Postępowanie trwało około dwóch lat. Ostatecznie bank skapitulował. Na rzecz naszego klienta została wypłacona kwota 180 000 zł. Bank pokrył również koszty procesu.
To istotny wynik nie tylko ze względu na samą kwotę. Najważniejsze jest to, że sprawa dotyczyła kredytu spłaconego bardzo dawno temu. W praktyce wiele osób w takiej sytuacji rezygnuje z dochodzenia roszczeń, bo zakłada, że po kilkunastu latach nic już nie da się zrobić. Ta sprawa pokazuje, że takie założenie może być błędne.
Dlaczego w sprawach frankowych spłacony kredyt nadal może być problemem banku?
W sprawach frankowych kluczowe znaczenie ma treść umowy, a nie sam fakt, że kredyt został spłacony.
Jeżeli w umowie znajdowały się postanowienia pozwalające bankowi jednostronnie ustalać kurs waluty, bez jasnych i obiektywnych kryteriów, takie postanowienia mogą zostać uznane za niedozwolone. W wielu przypadkach prowadzi to do wniosku, że umowa nie może dalej obowiązywać bez tych mechanizmów.
W uproszczeniu: jeżeli bank przez lata pobierał raty na podstawie wadliwego mechanizmu przeliczeniowego, kredytobiorca może żądać rozliczenia tej umowy. Dotyczy to także sytuacji, w której ostatnia rata została zapłacona wiele lat temu.
Czy roszczenia po spłacie kredytu frankowego są przedawnione?
Nie można tego ocenić automatycznie. Każda sprawa wymaga indywidualnej analizy. W praktyce banki bardzo często podnoszą zarzut przedawnienia, zwłaszcza przy kredytach spłaconych wiele lat temu. Nie oznacza to jednak, że taki zarzut jest skuteczny.
W sprawach konsumenckich istotne znaczenie ma to, kiedy konsument dowiedział się albo mógł rozsądnie dowiedzieć się o wadliwości umowy i o przysługujących mu roszczeniach. To zagadnienie było wielokrotnie przedmiotem sporów w sprawach frankowych, ponieważ wielu kredytobiorców przez lata nie miało świadomości, że ich umowy mogą być kwestionowane.
Spłacony kredyt frankowy a kredyt aktywny. Na czym polega różnica?
W przypadku aktywnego kredytu frankowego kredytobiorca zwykle walczy o ustalenie nieważności umowy, zwrot nadpłat i definitywne zakończenie relacji z bankiem. Jeżeli kredyt nadal jest spłacany, ważne są także kwestie zabezpieczenia roszczenia, wstrzymania płatności rat oraz wpływu sprawy na BIK.
W przypadku kredytu spłaconego sprawa wygląda inaczej. Kredytobiorca nie płaci już rat i nie musi uwalniać się od bieżącego zobowiązania. Głównym celem jest odzyskanie pieniędzy, które bank pobrał na podstawie wadliwej umowy.
To oznacza, że w sprawach spłaconych kredytów frankowych najczęściej dochodzi się roszczenia o zapłatę. W praktyce trzeba ustalić, ile klient zapłacił bankowi, jaka była kwota wypłaconego kapitału oraz jaka kwota może podlegać zwrotowi.
Czy warto analizować kredyt frankowy spłacony kilkanaście lat temu?
Tak, warto. Zwłaszcza jeżeli kredyt był zawarty w latach 2004-2011 i był powiązany z frankiem szwajcarskim albo euro. Wielu klientów, którzy spłacili kredyty dawno temu, nie podejmowało żadnych działań, bo przez lata dominowało przekonanie, że roszczenia dotyczą tylko osób, które nadal spłacają kredyt. To nieprawda.
Spłacony kredyt frankowy również może być podstawą do dochodzenia roszczeń. Co więcej, w wielu takich sprawach banki początkowo bardzo stanowczo odmawiają zapłaty, a dopiero po wszczęciu postępowania sądowego zmieniają podejście. Tak było również w tej sprawie.














