Umów się na konsultację:

511 030 795

d.ostaszewski@cno-legal.pl

Frankowiczu-przedsiębiorco! Sprawdź, czy możesz liczyć na unieważnienie umowy po wyroku Sądu Najwyższego

Wielu kredytobiorców, zaciągając przed laty wadliwie kredyty powiązane z kursem franka szwajcarskiego (lub innej waluty obcej), przeznaczało uzyskane środki na cele związane z prowadzoną działalnością gospodarczą lub nabycie nieruchomości z myślą o komercyjnym najmie. Sektor bankowy przez długi czas forsował narrację, według której tacy kredytobiorcy są skazani na porażkę, z racji niemożliwości zastosowania rozwiązań prawnych, przeznaczonych dla konsumentów. Rzeczywistość orzecznicza i analiza zapadłych wyroków pokazuje jednak, że sprawa nie jest tak zero-jedynkowa, jak chciałyby tego banki. 

Dla grupy Frankowiczów-przedsiębiorców fundamentalne znaczenie ma wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 września 2025, w sprawie o sygn. akt II CSKP 643/25. Orzeczenie to daje możliwość podważenia umowy kredytu nawet wtedy, gdy kredytobiorcą był przedsiębiorca. 

Powołany wyrok Sądu Najwyższego to niezwykle istotny i budujący sygnał dla wszystkich Frankowiczów-przedsiębiorców. Pokazuje on czarno na białym, że brak statusu konsumenta wcale nie daje bankom przyzwolenia na nadużycia, a jednostronnie narzucane tabele kursowe są po prostu nieważne” – wskazywał po opublikowaniu wyroku r. pr. Daniel Ostaszewski.

Małżeństwo, kredyt na inwestycję i dwa różne wyroki – kulisy sprawy przed Sądem Najwyższym

W czerwcu 2007 roku małżeństwo zawarło umowę kredytu hipotecznego indeksowanego do franka szwajcarskiego na kwotę ponad 460 tysięcy złotych. Środki z przyznanego finansowania miały posłużyć częściowo na refinansowanie poniesionych kosztów z tytułu zakupu lokalu, a w znacznej mierze na pokrycie części kosztów budowy i nabycia lokalu mieszkalnego. Kluczowym elementem stanu faktycznego, który zaważył na skomplikowanym przebiegu procesu, był jednak cel, w jakim nabyto ową nieruchomość. Powódka od początku 2007 roku prowadziła działalność gospodarczą w zakresie hotelarstwa i wynajmu nieruchomości. Zakupiony ze środków z kredytu lokal był od początku wynajmowany w celach zarobkowych w ramach prowadzonej przez nią firmy, a powódka oficjalnie złożyła oświadczenie o nabyciu nieruchomości w celu związanym z działalnością gospodarczą, aby uzyskać zwrot podatku VAT. Co więcej, skrupulatnie rozliczała ona odsetki od kredytu jako koszty prowadzenia biznesu. 

Z kolei mąż kredytobiorczyni, występujący w sprawie jako współkredytobiorca, podpisał umowę kredytową w zasadzie wyłącznie dlatego, że robiła to jego żona, w ogóle nie interesując się na co dzień kwestią spłaty zobowiązania. W 2012 roku małżonkowie ustanowili rozdzielność majątkową, a od tego momentu mąż w żaden sposób nie angażował w spłatę kredytu własnych środków finansowych.

Gdy spór trafił na wokandę, Sąd Okręgowy w Warszawie musiał rozstrzygnąć niezwykle skomplikowaną kwestię nadania każdemu z małżonków odpowiedniego statusu prawnego w obrębie tej samej umowy kredytowej. Sąd pierwszej instancji orzekł, że powódka zawarła umowę ewidentnie w charakterze przedsiębiorcy, podczas gdy jej mąż działał jako konsument. W konsekwencji Sąd Okręgowy ustalił, że umowa jest nieważna wyłącznie w stosunku do męża. Jednocześnie powództwo względem żony-przedsiębiorcy zostało w całości oddalone

Wyrok ten zaskarżyły apelacją obie strony, jednak Sąd Apelacyjny w Warszawie ostatecznie utrzymał pierwotne orzeczenie w mocy. Sąd drugiej instancji w pełni podzielił stanowisko, że powódka nie była konsumentem, wyraźnie podkreślając, że w relacjach biznesowych obowiązki informacyjne stawiane bankom są znacznie łagodniejsze. Utrzymano również w pełni nieważność umowy względem powoda-konsumenta. Ten prawomocny, choć niejednolity i rodzący ogromne problemy praktyczne wyrok, stał się ostatecznie przedmiotem wnikliwej analizy Sądu Najwyższego w wyniku złożonej skargi kasacyjnej.

Sytuacja opisana powyżej pokazuje również, jak istotna jest pomoc wykwalifikowanej kancelarii prawnej, która może pomóc wyjść nawet z tak skomplikowanych kwestii. Wyroki Sądu Okręgowego i Apelacyjnego doprowadziły w zasadzie do sytuacji, w której umowa kredytu frankowego była ważna i nieważna w tym samym czasie, w zależności od tego, z perspektywy którego kredytobiorcy to oceniać.

Wyrok Sądu Najwyższego szansą na sprawiedliwe rozliczenie dla Frankowiczów-przedsiębiorców

Sąd Najwyższy pod lupę wziął przede wszystkim to, w jaki sposób banki ustalały wysokość kursów franka szwajcarskiego. Przez lata instytucje finansowe żyły w przekonaniu, że skoro udzielają finansowania osobie prowadzącej działalność gospodarczą, to mają wobec niej niemal całkowicie wolną rękę. W praktyce oznaczało to, że bank mógł jednostronnie i swobodnie ustalać kursy walut w swoich własnych tabelach, powiększając w ten sposób swoje zyski o ukrytą marżę, czyli tak zwany spread.

Sędziowie Izby Cywilnej SN zwrócili uwagę na fakt, że nawet w profesjonalnych relacjach biznesowych obowiązują elementarne zasady uczciwości i tak zwanej słuszności kontraktowej. Zapisy w umowie, które dają bankowi pełną władzę nad tym, jak wysoka będzie rata kredytobiorcy oraz jak bardzo urośnie jego saldo zadłużenia, są niedopuszczalne i nieważne w świetle prawa. Sektor bankowy nie może samodzielnie i w sposób arbitralny kształtować wymiaru zobowiązania drugiej strony.

Sąd w treści wyroku wyjaśnia też, że w stosunku do przedsiębiorców nie mają zastosowania przepisy gwarantujące ochronę konsumentom. Skutkuje to tym, że umowa kredytu frankowego zawarta na cel związany z działalnością gospodarczą nie musi zostać w całości unieważniona. Sędziowie orzekający w niniejszej sprawie zaproponowali, aby w pierwszej kolejności spróbować utrzymać umowę w mocy. W jaki sposób? Poprzez wyeliminowanie z umowy luki powstałej po usunięciu nieuczciwych tabel bankowych i zastąpienie ich obiektywnym, średnim kursem Narodowego Banku Polskiego. 

Na tym jednak wnioski składu orzekającego się nie kończą. Sąd Najwyższy podniósł jeszcze jedną, niezwykle ważną kwestię. Zauważył mianowicie, że bank nie poinformował rzetelnie przedsiębiorcy o tym, jak ogromne i realne jest ryzyko wzrostu kursu franka. Kredytobiorcy pokazano jedynie optymistyczną symulację, w której szwajcarska waluta rośnie zaledwie o 15,6% do maksymalnie 20%, podczas gdy w rzeczywistości ryzyko to nie miało żadnych granic. Sędziowie podkreślili, że nawet jeśli firma nie jest chroniona tak mocno jak konsument, bank jako profesjonalista nadal ma obowiązek postępować zgodnie z dobrymi obyczajami i uczciwie informować swojego partnera biznesowego o zagrożeniach.

Jednym słowem, SN potwierdził to, o czym wiadomo od zawsze: przepisy ochrony konsumenckiej nie mogą być stosowane w sprawach, gdzie umowa kredytu frankowego została zawarta na linii przedsiębiorca (kredytobiorca) – przedsiębiorca (bank). Z drugiej jednak strony, wyrok wskazuje również na to, że niemożność stosowania przepisów konsumenckich nie wyłącza możliwości badania ważności umowy i dopełnienia obowiązków przez bank, który nie ma w stosunku do Frankowicza-przedsiębiorcy zupełnie wolnej ręki. Musi wziąć pod uwagę zasady współżycia społecznego, realizację obowiązków informacyjnych oraz zasady uczciwości wobec drugiej strony umowy.

Jak wspomniany wyrok Sądu Najwyższego może wpłynąć na sprawy Frankowiczów-przedsiębiorców?

Orzeczenie Sądu Najwyższego to nade wszystko bardzo jasny drogowskaz dla sądów powszechnych w całej Polsce. Do tej pory sędziowie orzekający w pierwszej i drugiej instancji często niemal z automatu oddalali powództwa przedsiębiorców, wychodząc z błędnego założenia, że profesjonalista w obrocie gospodarczym musi ponosić pełne i nieograniczone ryzyko podpisanej umowy. Wyrok o sygnaturze II CSKP 643/25 diametralnie zmienia tę optykę. Sądy okręgowe i apelacyjne otrzymały wyraźny sygnał, że nie mogą przymykać oka na rażące naruszenia zasad współżycia społecznego oraz swobody umów, nawet jeśli stroną pokrzywdzoną jest firma. W praktyce orzeczniczej oznacza to, że sędziowie muszą wnikliwie badać mechanizmy ustalania kursów walut stosowane przez banki i weryfikować, czy instytucja finansowa nie zagwarantowała sobie prawa do arbitralnego kształtowania wysokości raty swojego klienta biznesowego.

Przedsiębiorcy, którzy do tej pory obawiali się wejścia na drogę sądową z uwagi na brak statusu konsumenta, zyskują solidne i stabilne podstawy do walki o swoje prawa. Jeśli rozpatrujący sprawę sąd ustali, że klauzula waloryzacyjna pozwalała bankowi na swobodne manipulowanie kursem, pozew nie musi zostać oddalony. Zgodnie z wytycznymi Sądu Najwyższego sędziowie powinni dążyć do sprawiedliwego uzupełnienia luki w umowie poprzez zastosowanie obiektywnego kursu średniego Narodowego Banku Polskiego. Taki zabieg procesowy sprawia, że kontrakt kredytowy trwa nadal, ale na znacznie korzystniejszych, rzetelnych warunkach, całkowicie pozbawionych ukrytych kosztów w postaci spreadu narzucanego przez bank. Dla właściciela firmy oznacza to natychmiastowe obniżenie bieżących rat oraz otwarcie drogi do odzyskania potężnych kwot z tytułu nadpłat z lat ubiegłych.

Wytyczne Sądu Najwyższego są jednoznaczne: umowa zawarta z przedsiębiorcą może i powinna zostać oczyszczona z nieuczciwych tabel kursowych. Sądy powszechne otrzymały mocne narzędzie do naprawiania tych kontraktów poprzez zastąpienie ich kursem średnim NBP. W praktyce orzeczniczej ten wyrok ostatecznie łamie monopol banków na dyktowanie warunków gry i pozwala firmom odzyskać stabilność finansową” – r. pr. Daniel Ostaszewski

Działalność gospodarcza nie zawsze wyklucza status konsumenta – istotny wyrok TSUE

Warto pamiętać, że sam fakt prowadzenia działalności gospodarczej lub przeznaczenia części środków z kredytu na cele firmowe nie przekreśla automatycznie szans na pełną ochronę prawną. Kluczowe wytyczne w tym zakresie sformułował Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z dnia 8 czerwca 2023 roku w polskiej sprawie o sygnaturze C-570/21. Unijny trybunał pochylił się nad niezwykle powszechnym problemem umów o dwojakim charakterze, czyli takich, w których pożyczony kapitał służył jednocześnie celom prywatnym oraz biznesowym. Zgodnie z tym niezwykle istotnym orzeczeniem, unijne pojęcie konsumenta w pełni obejmuje osobę, która zawarła umowę kredytu do użytku częściowo związanego z jej działalnością gospodarczą lub zawodową, wspólnie z innym kredytobiorcą działającym prywatnie. Warunkiem koniecznym do utrzymania ochrony konsumenckiej jest to, aby cel gospodarczy był na tyle ograniczony, że nie staje się on dominujący w ogólnym kontekście danej umowy. W omawianej przez nas sprawie wyrok ten nie mógł znaleźć zastosowania, ponieważ cel gospodarczy bezdyskusyjnie był przeważający.

Oznacza to, że każdy przedsiębiorca z kredytem we frankach nie jest z góry wrzucany do jednej grupy, a jego sprawa wymaga wnikliwej i indywidualnej oceny. Aby prawidłowo ustalić, czy dany cel biznesowy był w istocie marginalny i niedominujący, sąd odsyłający ma bezwzględny obowiązek wziąć pod uwagę wszystkie istotne okoliczności towarzyszące zawarciu umowy kredytu. Trybunał jasno wskazał, że sędziowie muszą weryfikować zarówno kryteria ilościowe, jak i jakościowe. W praktyce polega to na szczegółowym zbadaniu, jaka dokładnie część pożyczonego kapitału została przeznaczona na rozwój działalności, a jaka na zaspokojenie zwykłych, pozazawodowych potrzeb. Co więcej, w przypadku większej liczby kredytobiorców sądy muszą zwracać szczególną uwagę na okoliczność, że tylko jeden z nich realizował cel gospodarczy.

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ze sprawy C-570/21 to potężna tarcza ochronna dla wielu polskich rodzin. Trybunał potwierdził, że jeśli prowadziliśmy w kredytowanym domu drobną działalność lub przeznaczyliśmy na nią tylko ułamek zaciągniętego zobowiązania, bank nie ma absolutnie żadnego prawa odmawiać nam statusu konsumenta. Sąd orzekający musi dokładnie zważyć proporcje kapitału i zachowania stron. Jeśli po wnikliwej analizie okaże się, że cel prywatny przeważał nad zawodowym, nasza umowa frankowa będzie traktowana w pełni jako standardowy kredyt konsumencki, co z kolei bardzo szybko otwiera najbezpieczniejszą drogę do stwierdzenia jej całkowitej nieważności” – r. pr. Daniel Ostaszewski.

Kredyt we frankach na cel gospodarczy nie zawsze zamyka drogę do uzyskania korzystnego wyroku

Analiza orzecznictwa, w tym omawianego wyroku Sądu Najwyższego oraz stanowiska Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, prowadzi do jednego wniosku. Osoby, które zaciągnęły kredyt frankowy i przeznaczyły choćby część środków na prowadzenie działalności gospodarczej, nie są już z góry skazane na porażkę w starciu z bankiem. Prawo krajowe wyraźnie sprzeciwia się nieuczciwym praktykom i arbitralnemu ustalaniu kursów walut przez instytucje finansowe, wykraczającemu poza granice swobody umów, nawet jeśli po drugiej stronie stoi profesjonalista. Z kolei wytyczne unijne dają podstawy do zachowania pełnej ochrony konsumenckiej w sytuacjach, gdy cel biznesowy zaciągniętego finansowania był jedynie poboczny i nie dominował w ogólnym rozrachunku nad celem prywatnym.

Jeżeli jesteś przedsiębiorcą, który zawarł umowę kredytu frankowego – skontaktuj się z nami! Wspólnie omówimy Twoją sprawę i przeanalizujemy dokumenty, aby ocenić szanse w sporze z bankiem. 

Daniel Ostaszewski

Radca prawny, Mediator

Masz jakieś pytania? Zastanawiasz się czy Twoja umowa frankowa jest wadliwa? Chcesz pozwać bank a może zostałeś pozwany i szukasz pomocy?

Nasza kancelaria pomaga frankowiczom w ponad 900 sporach. uzyskaliśmy już ponad 200 korzystnych wyroków. Główna spejcalizacją naszej kancealrii są tzw. kredyty frankowe (kancelaria frankowa, kancelaria pomocy frankowiczom).

Ostatnie posty:

Zostaw nam swój numer telefonu lub adres email, a skontaktujemy się z Tobą.