Umów się na konsultację:

511 030 795

d.ostaszewski@cno-legal.pl

Wygenerowane pieniądze przez bank: dlaczego TSUE uznał, że bank nie ma prawa do pobierania odsetek od prowizji (analiza wyroku TSUE C-744/24 w sprawie sankcji kredytu darmowego)

Po lawinie przegranych procesów o kredyty walutowe, nad sektorem bankowym w Polsce gromadzą się kolejne, jeszcze gęstsze chmury. Tym razem trzęsienie ziemi nie dotyczy skomplikowanych instrumentów finansowych z lat ubiegłych, ale najpopularniejszych, codziennych produktów – zwykłych kredytów gotówkowych i pożyczek konsolidacyjnych.

Banki latami pompowały swoje zyski, przemycając w umowach mechanizmy, które z punktu widzenia prawa są po prostu niedopuszczalne. Lekarstwem na te nadużycia, które na masową skalę zaczyna być stosowane w polskich sądach, jest Sankcja Kredytu Darmowego.

Zapisana w art. 45 Ustawy o kredycie konsumenckim, stanowi bezwzględną i dotkliwą karę dla instytucji finansowej za rażące naruszanie przepisów. Mechanizm jest bezlitosny: jeśli bank dopuścił się określonych manipulacji w umowie, traci prawo do jakiegokolwiek zarobku. Kredyt staje się darmowy. Do spłaty pozostaje wyłącznie „goły” kapitał – bez ani jednego grosza odsetek, bez prowizji i bez dodatkowych opłat.

Z perspektywy konsumenta brzmi to jak finansowe wybawienie, ale dla sektora bankowego to koszmar. Zwłaszcza teraz, gdy do gry wkracza TSUE, definitywnie obalając najpopularniejszy bankowy trik na powiększanie zysków

Mechanizm „wirtualnego pieniądza”: jak banki zarabiały podwójnie

Na czym dokładnie polegał grzech główny instytucji finansowych? Żeby to w pełni zrozumieć, musimy zajrzeć pod maskę umów kredytowych i rozbić je na dwa kluczowe pojęcia, którymi banki latami sprytnie żonglowały: kwotę kredytu netto oraz kwotę kredytu brutto.

Wyobraź sobie bardzo prostą sytuację. Idziesz do banku skuszony świetną, reklamowaną ofertą: oprocentowanie wynosi zaledwie 6%. Potrzebujesz 50 000 zł na remont mieszkania. To są pieniądze, które faktycznie chcesz dostać do ręki lub przelewem na konto. W języku prawnym jest to całkowita kwota kredytu.

Szybko kalkulujesz w głowie: „Ok, 6% od 50 tysięcy, to uczciwa cena”. Bank zgadza się na finansowanie, ale w umowie dorzuca swój koszt startowy – na przykład 10 000 zł prowizji za udzielenie pożyczki.

I w tym miejscu uruchamia się bankowa iluzja, która całkowicie wypacza sens porównywania ofert.

Zamiast naliczać obiecane 6% wyłącznie od pożyczonych 50 000 zł (czyli kapitału, który realnie dostałeś i wydajesz), na Twojej umowie pojawia się kwota 60 000 zł jako tzw. kwota kredytu brutto. Bank od razu potrąca sobie z tej sumy 10 000 zł na poczet prowizji. Fizycznie nigdy nie zobaczysz tych pieniędzy, ale… obiecane 6% zaczyna być naliczane od całej puli 60 000 zł!

W ten sposób wpadasz w pułapkę. Gdybyś poszedł do konkurencyjnego banku, który również zaoferowałby 6%, ale bez prowizji (lub z minimalną opłatą), Twój kredyt byłby drastycznie tańszy. Przez ten trik bank całkowicie odbiera Ci możliwość uczciwego porównania ofert. Myślisz, że wybierasz tani kredyt na 6%, a w rzeczywistości płacisz odsetki od wirtualnego długu, który bank sam stworzył w systemie.

To jest właśnie ten toksyczny mechanizm wygenerowanego pieniądza. Instytucja finansowa zgarnia dzięki temu podwójny zysk:

  • Pobiera wysoką prowizję za sam fakt udzielenia finansowania.
  • Traktuje tę prowizję jako „pożyczony” kapitał i przez lata bezprawnie nalicza od niej oprocentowanie.

To tak, jakbyś kupował samochód, musiał zapłacić dilerowi za samo wejście do salonu, a następnie przez kolejne pięć lat płacił odsetki od tej opłaty wejściowej. Absurd? Zdecydowanie. Ale to właśnie ten absurd był przez dekadę fundamentem zysków przy kredytach konsumenckich.

Wreszcie jednak ten zyskowny proceder zderzył się ze ścianą w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Anatomia bankowego nadużycia: dlaczego odsetki od prowizji to rażące złamanie prawa?

Aby precyzyjnie dowieść, gdzie banki dopuściły się manipulacji, musimy odłożyć na bok marketingowe slogany i tik tokowe porady i spojrzeć wprost w przepisy Ustawy o kredycie konsumenckim (u.k.k.). Kluczowym błędem, który masowo dyskwalifikuje umowy bankowe, jest poddawanie oprocentowaniu kosztów kredytu (np. prowizji czy ubezpieczenia) i traktowanie ich na równi z pożyczonym kapitałem.

Zgodnie z art. 30 ust. 1 pkt 6 u.k.k., bank ma bezwzględny obowiązek prawidłowego określenia stopy oprocentowania oraz warunków jej stosowania. Naliczanie odsetek od kwoty kredytu zawierającej kredytowane koszty stanowi bezpośrednie naruszenie tego przepisu.

Dlaczego? Odpowiedź tkwi w samej naturze odsetek kapitałowych:

  • Odsetki to wynagrodzenie za korzystanie z cudzego kapitału. Bank może żądać zapłaty za to, że oddał środki pieniężne do dyspozycji klienta.
  • Prowizja czy opłata przygotowawcza kapitałem nie są. Są pozaodsetkowym kosztom kredytu, a nie kapitałem udostępnionym konsumentowi.
  • Ustawodawca w art. 5 ust. 6 u.k.k. wyraźnie wrzucił odsetki za korzystanie z kapitału oraz prowizje do tego samego worka – do kategorii kosztów kredytu konsumenckiego. Naliczanie odsetek od prowizji to w zasadzie absurdalna próba pobierania „kosztu od kosztu”, co prowadzi do bezpodstawnego zawyżenia zysku banku.

Podstawą naliczania oprocentowania przez cały okres trwania umowy może być wyłącznie kwota kapitału rzeczywiście udostępnionego, czyli kwota netto. Bank nie ma prawa żądać ani grosza odsetek od kwot przeznaczonych na koszty okołokredytowe.

Co na to polskie sądy? 

Sądy polskie jeszcze przed wydaniem orzeczenia w ubiegłych latach, w części wyroków zgadzały ze z prezentowanym przeze mnie stanowiskiem. np. 

Sąd Apelacyjny w Warszawie (wyrok z dnia 15 lutego 2017 r., sygn. akt VI ACa 560/16): „(…) konsument jest zobowiązany do uiszczenia odsetek naliczanych tylko od środków faktycznie udostępnionych konsumentowi, a więc od „całkowitej kwoty kredytu”.” Koszty związane z udzieleniem kredytu nie mogą stanowić części całkowitej kwoty kredytu w rozumieniu art. 5 pkt 7 ustawy o kredycie konsumenckim, nawet wówczas, gdy kredytodawca udziela kredytu przeznaczonego na poniesienie tych kosztów.

Sąd Okręgowy w Gdańsku (wyrok z dnia 5 kwietnia 2022 r., sygn. akt III Ca 1125/21): Sąd wprost wskazał, że pożyczkodawcy nie przysługuje prawo do pobierania odsetek od pozaodsetkowych kosztów (prowizji, opłaty przygotowawczej). Co więcej, takie działanie narusza art. 30 ust. 1 pkt 7 u.k.k., ponieważ automatycznie prowadzi do błędnego obliczenia Rzeczywistej Rocznej Stopy Oprocentowania (RRSO) oraz całkowitej kwoty do zapłaty. Banki, jako profesjonaliści, łamią w ten sposób kryterium należytej staranności.

Definicja „całkowitej kwoty kredytu”: unijny standard vs. bankowa rzeczywistość

Punktem wyjścia dla wykazania błędu banku jest zdefiniowanie pojęcia całkowitej kwoty kredytu, o której mowa w art. 30 ust. 1 pkt 4 u.k.k. Termin ten został ściśle określony przez dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE z dnia 23 kwietnia 2008 roku w sprawie umów o kredyt konsumencki.

W orzeczeniu TSUE z dnia 26 kwietnia 2016 roku przypomniano, że:

„(…) całkowita kwota kredytu i kwota wypłat określają całość kwot udostępnianych konsumentowi, co wyklucza kwoty powiązane przez kredytodawcę z pokryciem kosztów związanych przez kredytodawcę z udzieleniem odnośnego kredytu, które to kwoty nie są w rzeczywistości wypłacane konsumentowi”.

Ten unijny standard odzwierciedla treść polskiego art. 5 pkt 7 u.k.k., który wprost wskazuje, że całkowita kwota kredytu to „maksymalna kwota wszystkich środków pieniężnych nieobejmujących kredytowanych kosztów kredytu, które kredytodawca udostępnia konsumentowi na podstawie umowy o kredyt”.

Stanowisko to przypieczętował również Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 30 stycznia 2019 roku (sygn. akt I NSK 9/18), orzekając bezwzględnie:

W aktualnym stanie prawnym nie jest dopuszczalne prezentowanie tej samej kwoty (np. opłaty przygotowawczej, prowizji, itp.) zarówno w ramach całkowitej kwoty kredytu, jak i w kosztach kredytu. I to nawet wówczas, gdy składniki kosztów kredytu są kredytowane przez kredytodawcę.

Pułapka językowa i „dwa kredyty” w jednej umowie

Co w tym czasie robiły banki w swoich umowach? Arbitralnie uznawały, że całkowita kwota kredytu obejmuje również koszty okołokredytowe. Wprowadzano do umów pozaustawową definicję „kwoty kredytu” obok ustawowej definicji całkowitej kwoty kredytu.

Dla przeciętnego konsumenta takie sformułowanie jest całkowicie niejasne i mylące. Porównanie tych oznaczeń jednoznacznie sugeruje, że to drugie pojęcie (skoro zawiera słowo „całkowita”) jest szersze i powinno obejmować więcej. Tymczasem w świetle prawa jest dokładnie odwrotnie.

W praktyce mamy do czynienia z sytuacją, gdzie do jednego stosunku prawnego bank potajemnie wprowadzał dwie umowy kredytu konsumenckiego:

  1. Pierwszy kredyt, o który kredytobiorca wnioskował (kwota kapitału udostępnionego do swobodnej dyspozycji).
  2. Drugi kredyt na sfinansowanie kosztów okołokredytowych (prowizji i ubezpieczenia), o który klient nie wnioskował i co do którego nie miał świadomości, że wystąpi jako oprocentowany dług.

Bank posłużył się sztucznym, pozaustawowym nazewnictwem tylko po to, by bezprawnie podwyższyć podstawę naliczania odsetek i zapewnić sobie dodatkowe, bezpodstawne wynagrodzenie.

Ukryty błąd w odsetkach dziennych

Manipulacje przy całkowitej kwocie kredytu pociągały za sobą kolejne naruszenia ustawy. Jednym z najbardziej jaskrawych jest niezgodność zapisów umowy z art. 30 ust. 1 pkt 15 w zw. z art. 30 ust. 1 pkt 4 u.k.k., która dotyczy wysokości odsetek dziennych w przypadku odstąpienia od umowy.

W wadliwych umowach kwota odsetek dziennych była wyliczana w zupełnie inny sposób niż regularne odsetki kapitałowe. Wskazywano błędną kwotę odsetek dziennych niż ta, która wynikała po wyliczeniu łącznej kwoty odsetek liczonej od sumy obejmującej kapitał wraz z kredytowanymi kosztami.

To wprowadza kredytobiorcę w błąd. Konsument pozostaje w przekonaniu, że odsetki, które będzie płacić regularnie z tytułu umowy kredytu, będą wyliczane w ten sam sposób, co odsetki dzienne w sytuacji odstąpienia od tej umowy. Ta niespójność matematyczna i prawna to kolejny, samodzielny punkt na liście uchybień aktywujących Sankcję Kredytu Darmowego.

Przełomowy wyrok TSUE C-744/24: ugruntowanie praw konsumentów w zakresie kosztów kredytu

Orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej zyskało nowe, fundamentalne rozstrzygnięcie dla polskich kredytobiorców. W dniu 23 kwietnia 2026 r. TSUE wydał wyrok w sprawie dotyczącej sporu pomiędzy konsumentem a Bankiem Polska Kasa Opieki S.A.. Wyrok ten poddaje wnikliwej ocenie prawnomaterialnej mechanizmy naliczania odsetek stosowane w krajowym sektorze finansowym. Aby w pełni zrozumieć doniosłość tego orzeczenia, należy poddać analizie stan faktyczny będący u podstaw wniesionego powództw

Stan faktyczny: mechanizm kredytowania kosztów ubezpieczenia

W analizowanej przez TSUE sprawie, powód zawarł w maju 2022 roku umowę o kredyt konsumencki, której postanowienia nie podlegały indywidualnym negocjacjom. Zgodnie z literą umowy, kwota zaciągniętego kredytu wynosiła 150 000 zł. W ujęciu faktycznym struktura wypłaty przedstawiała się jednak następująco:

  • Na rzecz klienta wypłacono bezpośrednio jedynie 133 214,92 zł.
  • Pozostała kwota w wysokości 16 785,08 zł została przeznaczona przez bank na sfinansowanie kosztów tzw. dobrowolnego ubezpieczenia.
  • Skorzystanie z tego ubezpieczenia było warunkiem koniecznym do obniżenia stopy oprocentowania kredytu.

Istota sporu sprowadzała się do sposobu naliczania odsetek kapitałowych. Ustalona w umowie stopa oprocentowania (wynosząca 8,49% w skali roku) została przez bank zastosowana nie tylko do kwoty faktycznie oddanej do dyspozycji klienta, ale do zsumowanej kwoty wypłaconej oraz kwoty składki ubezpieczeniowej. Konsument, dostrzegając w tym mechanizmie uchybienie, w sierpniu 2023 r. złożył bankowi oświadczenie o skorzystaniu z Sankcji Kredytu Darmowego, powołując się m.in. na nieprecyzyjne określenie podstawy naliczania odsetek oraz wskazanie błędnej Rzeczywistej Rocznej Stopy Oprocentowania (RRSO).

Wątpliwości prawne i pytania prejudycjalne polskiego sądu

Rozpatrujący powództwo Sąd Rejonowy we Włodawie powziął uzasadnione wątpliwości co do zgodności praktyki banku z przepisami dyrektywy 2008/48/WE. W związku z tym sąd postanowił zawiesić postępowanie i wystąpić do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi.

Kluczowe zagadnienie prawne dotyczyło tego, czy prawo unijne sprzeciwia się praktyce zamieszczania w umowach o kredyt konsumencki postanowień przewidujących oprocentowanie nie tylko kwoty wypłaconej konsumentowi, ale również pozaodsetkowych kosztów kredytu (np. prowizji czy innych opłat), które nie są składnikami wypłaconej kwoty, a jedynie wchodzą w skład całkowitej kwoty do zapłaty.

Rozstrzygnięcie TSUE: zakaz naliczania odsetek od kosztów okołokredytowych

W orzeczeniu z 23 kwietnia 2026 r. Trybunał rozwiał wszelkie wątpliwości interpretacyjne w tym zakresie. TSUE orzekł kategorycznie, że unijna dyrektywa stoi na przeszkodzie włączeniu do umów postanowień przewidujących stosowanie stopy oprocentowania do kwot przeznaczonych na pokrycie kosztów związanych z kredytem.

W merytorycznym uzasadnieniu Trybunał sformułował tezy, które bezpośrednio obnażają wadliwość wielu krajowych umów kredytowych:

  • Rozdział pojęciowy: Pojęcia „całkowitej kwoty kredytu” oraz „całkowitego kosztu kredytu ponoszonego przez konsumenta” są odrębnymi, autonomicznymi pojęciami, a w konsekwencji całkowita kwota kredytu nie może obejmować żadnych kwot należących do kosztów.
  • Baza naliczania odsetek: Całkowita kwota kredytu i kwota wypłat wykluczają kwoty przeznaczone na wywiązanie się ze zobowiązań w ramach umowy, takich jak koszty administracyjne, prowizje czy odsetki.
  • Kwalifikacja ubezpieczenia: Składka ubezpieczeniowa, której poniesienie jest niezbędne do uzyskania kredytu na oferowanych warunkach, stanowi element „całkowitego kosztu kredytu” i nie może zostać włączona do wypłaconej kwoty kredytu, od której ustala się odsetki.
  • Ochrona transparentności: Praktyki polegające na stosowaniu różnych stóp procentowych zacierających różnicę między kapitałem a kosztem zagrażają przejrzystości rynku, uniemożliwiając konsumentowi rzetelne porównanie ofert oraz trafną ocenę zakresu podejmowanego zobowiązani

Chybiona linia obrony banków: dlaczego wyrok TSUE C-472/23 nie neutralizuje Sankcji Kredytu Darmowego?

Sektor bankowy, w obliczu rosnącej fali procesów, próbuje forsować w sądach nową narrację obronną. Instytucje finansowe masowo powołują się na inny wyrok TSUE – wydany w sprawie C-472/23 – argumentując, że rzekomo ogranicza on możliwość stosowania Sankcji Kredytu Darmowego. Jest to jednak manipulacja i celowe zacieranie granic pomiędzy dwoma zupełnie różnymi stanami faktycznymi.

Aby zdemaskować tę argumentację, należy wprowadzić fundamentalne z punktu widzenia prawa rozróżnienie na błąd pierwotny (istniejący już w momencie zawierania umowy) oraz błąd następczy.

Wyrok w sprawie C-472/23 dotyczył wyłącznie błędu następczego. Trybunał orzekał w sytuacji, gdzie umowa początkowo zawierała prawidłowo wyliczone RRSO, ale wskaźnik ten stał się nieaktualny dopiero w wyniku późniejszego uznania niektórych klauzul za abuzywne (niedozwolone postanowienia umowne). TSUE stwierdził, że taka „następcza” zmiana parametrów umowy nie stanowi samoistnej podstawy do uruchomienia Sankcji Kredytu Darmowego, jeżeli w chwili zawarcia umowy wskaźnik był poprawny.

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w przypadku naliczania odsetek od kredytowanych kosztów (jak prowizja czy ubezpieczenie), co ostatecznie przypieczętował opisany wcześniej wyrok C-744/24. W tym scenariuszu mamy do czynienia z klasycznym błędem pierwotnym. Umowa od pierwszego dnia jest skonstruowana w sposób bezprawny, naruszając ustawowe i unijne definicje kwoty kredytu oraz bazy oprocentowania. Wyrok C-472/23 w żaden sposób nie neutralizuje skutków błędu pierwotnego i nie chroni banku przed odpowiedzialnością za celową, wadliwą konstrukcję odsetkową.

Co więcej, dogłębna analiza orzeczenia C-472/23 dostarcza nam, jako konsumentom i pełnomocnikom, jeszcze jednego cennego argumentu. TSUE wprost potwierdził w nim, że w przypadku naruszenia tak kluczowych obowiązków informacyjnych, Sankcja Kredytu Darmowego jest karą w pełni proporcjonalną i zgodną z celami dyrektywy. Tym samym Trybunał ostatecznie wytrącił z rąk banków ich ulubiony argument o rzekomej „nieproporcjonalności” pozbawienia instytucji finansowej wynagrodzenia w stosunku do popełnionego uchybienia.

Początek nowej fali pozwów

Wyrok TSUE w sprawie C-744/24 to bez wątpienia prawne przypieczętowanie końca tolerancji dla kreatywnej księgowości w sektorze bankowym. Unijny trybunał wysłał jasny i kategoryczny sygnał: czas ukrytych marż i sztucznie pompowanych podstaw oprocentowania dobiegł końca. Banki, które przez lata budowały swoje zyski na umowach obarczonych pierwotnymi wadami konstrukcyjnymi, muszą teraz zmierzyć się z surowymi konsekwencjami swoich działań.

UWAGA TIP: Już w kilka dni po zapadłym orzeczeniu niektóre banki po wysłaniu oświadczenia o skorzystaniu z sankcji zaczęły ZWRACAĆ ODSETKI OD SKREDYTOWANYCH KOSZTACH. mowa np. o banku ALIOR. 

Daniel Ostaszewski

Radca prawny, Mediator

Masz jakieś pytania? Zastanawiasz się czy Twoja umowa frankowa jest wadliwa? Chcesz pozwać bank a może zostałeś pozwany i szukasz pomocy?

Nasza kancelaria pomaga frankowiczom w ponad 900 sporach. uzyskaliśmy już ponad 200 korzystnych wyroków. Główna spejcalizacją naszej kancealrii są tzw. kredyty frankowe (kancelaria frankowa, kancelaria pomocy frankowiczom).

Ostatnie posty:

Zostaw nam swój numer telefonu lub adres email, a skontaktujemy się z Tobą.