Wybory parlamentarne zbliżają się wielkimi krokami, a politycy (jak to politycy) prześcigają się w obietnicach wyborczych. W rezultacie, wielu kredytobiorców zastanawia się, na którą partię polityczną zagłosować. Chaos informacyjny oraz populizm często wprowadza konsternację oraz trudność w ustaleniu tego, co konkretna partia polityczna może nam zaoferować. Jak w każdej kampanii wyborczej, na nowo powraca również temat kredytów frankowych. W końcu Frankowicze to grupa społeczna licząca kilkaset tysięcy osób, o których głosy warto zawalczyć. W dzisiejszym artykule postanowiliśmy się przyjrzeć temu, co do tej pory zrobiły dla kredytobiorców frankowych dwie największe partie polityczne w kraju, tj. PiS oraz Koalicja Obywatelska (wcześniej Platforma Obywatelska). W tym miejscu podkreślamy, że staraliśmy się zachować, jak największy obiektywizm i dokonać oceny działań wyłącznie z punktu widzenia prawnego oraz interesu przeciętnego kredytobiorcy frankowego.
Co rząd PO-PSL zrobił dla kredytobiorców frankowych?
Problem kredytów frankowych powstał jeszcze za czasów rządów PO-PSL. Pierwsze oznaki wadliwości umów kredytów uwidoczniły się na przełomie 2008 i 2009 r., kiedy to kurs franka szwajcarskiego wzrósł z poziomu ok. 2,00 do poziomu ok. 3,00 zł. Od tego momentu coraz więcej osób i przedstawicieli prawa wskazywało na abuzywność postanowień umownych oraz nawoływało partie rządzące do wprowadzenia rozwiązania systemowego, które pozwoliłoby kredytobiorcom na uwolnienie się od wadliwych umów. Liczne strajki oraz petycje nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Rząd PO-PSL nie wprowadził żadnej specustawy, która rozwiązywałaby problem kredytów frankowych lub też ułatwiałaby kredytobiorcom dochodzenie roszczeń. Stan ten utrzymał się do 2015 r., kiedy to nastąpiła zmiana władzy i nowy rząd utworzył PiS. Co ważne, PiS obiecywało wówczas szybkie rozwiązanie problemu kredytów frankowych.
Problem frankowy narasta i ewoluuje
Po dojściu do władzy Prawa i Sprawiedliwości konflikt na linii kredytobiorcy – Banki narastał. Coraz większa liczba Frankowiczów decydowała się na wytoczenie powództwa – początkowo o odfrankowienie, a później także o unieważnienie umowy kredytu. Wzrastała liczba sprawa frankowych, jak i świadomość kredytobiorców, którzy coraz częściej dostrzegali, że z ich umowami kredytów jest coś nie tak. Finalnie, jedna ze spraw trafiła do TSUE, który opowiedział się w 2019 r. za nieważnością umów kredytów CHF. Od tego momentu nastąpił prawdziwy boom w sprawach frankowych. Statystyki wygranych spraw przez kredytobiorców wzrosły z poziomu ok. 70% w 2018/2019 r. do obecnego poziomu 97,2% (statystyka za I półrocze 2023 r.). Do sądów trafiły również dziesiątki tysięcy pozwów frankowych.
Czy rządowi PiS udało się rozwiązać problem kredytów frankowych?
PiS mimo szumnych obietnic wyborczych z 2015 r. nie rozwiązał w sposób systemowy problemu kredytów frankowych. Przez ostatnie 8 lat nie doczekaliśmy się żadnej ustawy, która pozwalałaby kredytobiorcom uwolnić się od problemu kredytów frankowych bez konieczności jednoczesnego angażowania się w spór sądowy.
Ostatecznie, Frankowiczom wyszło to na dobre. Determinacja pełnomocników kredytobiorców, szerokie argumentacje prawne i naświetlanie problemu sprawiły, że udało się przełamać opór banków i sędziów. Dzięki temu obecnie 97,2% spraw sądowych jest wygrywanych przez kredytobiorców. Należy jednak w tym miejscu wyraźnie podkreślić, że nie jest to zasługa żadnej partii politycznej, a wyłącznie determinacji kredytobiorców i ich pełnomocników.
Frankowiczów
Czy PiS zrobiło coś dobrego dla kredytobiorców frankowych?
Pomimo tego, że obecna władza nie rozwiązała problemu kredytów frankowych, to będąc obiektywnym, trzeba zauważyć, że realnie przysłużyła się kredytobiorcom frankowym.
Otóż po pierwsze, za czasów rządów PiS (w 2019 r.) wprowadzono art. 13a ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych zgodnie, z którym: W sprawach o roszczenia wynikające z czynności bankowych od strony będącej konsumentem lub osobą fizyczną prowadzącą gospodarstwo rodzinne przy wartości przedmiotu sporu lub wartości przedmiotu zaskarżenia wynoszącej ponad 20 000 złotych pobiera się opłatę stałą w kwocie 1000 złotych. Dlaczego regulacja ta jest niezwykle istotna dla kredytobiorców frankowych? Bo realnie pozwoliła setkom tysięcy osób (szczególnie tym mniej zamożnym) na dochodzenie swoich roszczeń przed sądami.
Regulacja ta wprowadziła maksymalną stałą opłatę od pozwu w kwocie 1.000 zł. Wcześniej, kredytobiorca, który chciał pozwać bank, musiał uiścić opłatę od pozwu w wysokości 5% wartości przedmiotu sporu. Uwzględniając fakt, że wartość przedmiotu sporu w sprawach frankowych wynosi zwykle ok. 300.000 – 400.000 zł kredytobiorca musiał wcześniej wyłożyć ok. 15.000-20.000 zł na samą tylko opłatę sądową.
Wprowadzenie tej regulacji dało kredytobiorcom po pierwsze mniejsze ryzyko i niższe koszty w razie przegrania procesu, a po drugie otwarło sądy także dla osób, dla których kilkanaście tysięcy złotych opłaty od pozwu stanowiło opłatę zaporową.
Po drugie, rząd PiS przedłużył do 31 grudnia 2024 r. możliwość skorzystania z ulgi podatkowej, o której mowa w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości w sprawie zaniechania poboru podatku dochodowego od niektórych dochodów (przychodów) związanych z kredytem hipotecznym udzielonym na cele mieszkaniowe.
Ulga ta pozwala na uchylenie się od obowiązku zapłaty podatku od korzyści, które kredytobiorcy uzyskaliby na skutek zawarcia ugody z Bankiem. Abstrahując od tego, czy ugody są korzystne, czy też nie (każdy Frankowicz musi sobie sam odpowiedzieć na to pytanie), należy wskazać, że korzyść z nich wynikająca to od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych. Gdyby rozporządzenia nie było, to wówczas kredytobiorca musiałby zapłacić od tej kwoty podatek w wysokości najczęściej od 12% do 32%. Wówczas lwią część korzyści wynikających z ugody przejęłoby Państwo, które zażądałoby zapłaty podatku dochodowego.
Oczywiście proces frankowy pozwala na osiągnięcie dużo wyższych korzyści, ale nie zapominajmy jednak o tym, że nie każdy chce się procesować z Bankiem (czy to ze strachu, czy też z braku funduszy). Tym samym, ugoda dla niektórych osób stanowi jedyne wyjście. Brak opodatkowania korzyści jest dla takich osób bardzo dużą zaletą ugód i pozwala zakończyć przynajmniej część spraw polubownie.
Frankowiczów
Rządy PiS w cieniu skandali
Zachowując pełen obiektywizm, należy zauważyć, że to w okresie rządów PiS doszło do upadku Getin Noble Bank, co znacznie skomplikowało sprawy frankowe dla dziesiątek tysięcy kredytobiorców, którzy nie będą już w stanie odzyskać nadpłaconych środków. Okoliczności, w których bank upadł również są dość niejasne i mogą budzić wątpliwości. W szczególności, czy zostały zachowane wszystkie procedury oraz, czy faktycznie proces restrukturyzacji banku musiał przybrać tak niekorzystną dla kredytobiorców formę.
Frankowiczów
Kolejki w sądach. Kilkuletnie oczekiwanie na sprawę sądową.
Nie można również zapominać, że obecnie zmagamy się z ogromną przewlekłością spraw frankowych. Liczba sędziów jest zbyt niska w stosunku do liczby spraw, które trafiają do sądu. Na rozprawę sądową (szczególnie w Warszawie) niejednokrotnie trzeba poczekać kilka lat. Jest to niewątpliwie duży problem dla kredytobiorców, którzy latami muszą czekać na swoją kolej oraz na rozpoznanie ich sprawy frankowej. W tym zakresie Minister Sprawiedliwości powinien już dawno podjąć czynności, które usprawniłyby pracę sądów.
Frankowiczów
Podsumowanie
Zarówno jedna, jak i druga partia polityczna nie zrealizowały swojego głównego postulatu, jakim było rozwiązanie problemu spraw frankowych w sposób systemowy (tj. taki, gdzie kredytobiorca nie musiałby występować do sądu z pozwem). Obecnie, takie rozwiązanie nie jest już potrzebne. Frankowicze sami wywalczyli sobie pozycję w sądach, gdzie aż 97,2% spraw jest przez nich wygrywane. Obecnie, to bankom bardziej zależy na tym, aby władza wprowadziła ustawę i tym samym uchroniła Banki przed milionowymi stratami, jakie ponoszą na skutek przegranych procesów frankowych. Ocenę działalności obydwu partii i ich porównanie pozostawiamy Państwu.














