Sytuacja finansowa Banku BPH z dnia na dzień zdaje się być coraz trudniejsza. Wynika to w głównej mierze z lawinowo rosnącej liczby pozwów frankowych, w których Frankowicze domagają się ustalenia nieważności umowy kredytu. Liczba spraw frankowych poważnie zagraża płynności finansowej Banku, gdyż po pierwsze Bank może stracić jedne z najważniejszych źródeł zysku, a z drugiej strony liczne postępowania generują ogromne koszty. Dodatkowo sytuacja Banku BPH jest o tyle trudna, że niemalże całość (ok. 90 %) jego aktywów to produkty powiązane z frankiem szwajcarskim. W konsekwencji taka sytuacja finansowa Banku to kolejny już powód do zmartwień, bo jeśli bank upadnie, to nie będzie miał kto zwrócić Frankowiczom nadpłaconego kapitału.
Pozwy frankowe i niepewna przyszłość banku BPH
Ostatnie lata nie napawają optymizmem włodarzy banku BPH. Pierwsze sygnały kłopotów finansowych banku pojawiły się na przełomie 2018 i 2019 r. wraz z pojawieniem się pierwszej „fali” pozwów frankowych. W tym też roku Bank BPH został zmuszony do utworzenia rezerwy na kwotę 171 milionów złotych. W 2020 r. kwota ta wzrosła do prawie 1 miliarda złotych. Jest to jednak nieznaczna kwota w porównaniu z rezerwami innych banków z tego samego okresu.
Czy pozwy frankowe rzeczywiście są przyczyną problemów finansowych Banku BPH?
Należy powiedzieć to sobie jasno, to nie Frankowicze są przyczyną problemów finansowych Banku BPH, lecz jego własna polityka i strategia. Najpierw Bank w 2009 roku dokonał fuzji z GE Money Bank S.A., który również był zaangażowany w udzielanie kredytów frankowych. Następnie, gdy w 2015-2016 roku coraz głośniej mówiło się o problemie frankowym, Bank BPH pozbył się „zdrowych” produktów, sprzedając je na rzecz Alior Bank.
W konsekwencji w Banku BPH pozostały już tylko produkty frankowe, co do których już w tamtym było wiele kontrowersji. Dzięki takiemu posunięciu Bank BPH, w każdym momencie będzie mógł ogłosić swoją upadłość, bez dotkliwych strat dla akcjonariuszy. Takie działanie w perspektywie długofalowej było bardzo przemyślane i korzystne dla akcjonariuszy Banku, którzy obecnie nie muszą się przejmować tym, że pozwy frankowe pochłoną dochód z innych produktów.
Czy Frankowicze, którzy spłacili już kapitał w Banku BPH, mogą się jakoś bronić?
Kredytobiorcy frankowi, których świadczenia zrównały się już z kwotą udostępnionego im kapitału, a nie chcą stracić możliwości odzyskania swoich środków w przyszłości (np. gdyby doszło do odfrankowienia, bądź nieważności umowy) mają dwie możliwości.
Pierwszą jest skierowanie do Banku reklamacji wraz z wezwaniem do zapłaty. W reklamacji trzeba wyraźnie wskazać, że umowa jest wadliwa i w konsekwencji kredyt jest nieprawidłowo rozliczany. Ten wariant jest jednak bardzo mało skuteczny, gdyż Bank BPH stoi na dość sztywnym stanowisku, że jego umowy są ważne i brak jest podstaw do ich unieważniania.
Drugą opcją jest wystąpienie z pozwem przeciwko Bankowi oraz wnoszenie o to, aby Sąd udzielił zabezpieczenia. Zabezpieczenie takie może polegać np. na wstrzymaniu obowiązku spłacania rat kredytu na czas trwania procesu wraz z jednoczesnym zakazaniem Bankowi dokonywania wpisów w jakichkolwiek rejestrach dłużników.
KLIKNIJ, aby zobaczyć jak wygląda tego typu zabezpieczenie.
Jeśli sąd przychyli się do wniosku frankowicza i udzieli mu zabezpieczenia, ten może już w spokoju oczekiwać na ostateczne rozstrzygnięcie sporu frankowego, gdyż nie musi się już przejmować obowiązkiem spłacania rat, jak również widmem upadłości Banku.
Oczywiście, należy pamiętać, że choć pozew i wniosek o zabezpieczenie dają szansę na uniknięcie dalszej spłaty kredytu, to należy jednak pamiętać, że takie działania zawsze wiążą się z kosztami oraz z pewnym ryzykiem. Tym samym Frankowicz zamierzający pozwać Bank powinien podejść do tematu bardzo rozważnie i roztropnie, sprawdzając nie tylko to, co może zyskać, ale również to ile może stracić.
Podsumowanie
Aktualna sytuacja finansowa Banku nie napawa optymizmem. Jeśli Bank upadnie, wielu Frankowiczów może stracić możliwość na dochodzenie zwrotu tej części świadczeń, jaką nadpłacili nad przyznaną im kwotę kredytu. W konsekwencji może okazać się, że po raz kolejny najbardziej poszkodowani zostaną ci, którzy są najsłabsi i nie mają jak się bronić.














