Umów się na konsultację:

511 030 795

d.ostaszewski@cno-legal.pl

Spłacony kredyt frankowy w mBanku, przewalutowanie i 160 000 zł zwrotu. To wydarzyło się naprawdę.

Dostałeś kiedyś przelew z banku na 160 000 zł? Większość osób powie: nie. Nasza klientka jeszcze niedawno też by tak odpowiedziała. Do momentu, w którym kilka dni temu na jej konto wpłynęła właśnie taka kwota. Nie z inwestycji, nie z odszkodowania. Z kredytu frankowego, który został spłacony… ponad 10 lat temu.

I to jest moment, w którym większość osób mówi: „to niemożliwe”, „przecież minęło już tyle czasu”, „nic mi się już nie należy”. Jeszcze kilka dni temu dokładnie, tak samo myślała nasza klientka. Na całe szczęście dla niej zaufała nam – specjalistom od spraw bankowych i dziś myśli o tym, które marzenia i plany spełnić, jako pierwsze. 

Sprawa trudniejsza niż zawsze. Kredytobiorca dokonał przewalutowania kredytu w mBank przed jego spłatą

Umowa została zawarta w 2007 roku z ówczesnym BRE Bankiem (dzisiejszy mBank). Klasyczny kredyt hipoteczny waloryzowany kursem CHF. Nic nadzwyczajnego jak na tamten okres. Kredyt został spłacony w całości w 2016 roku. Temat zamknięty. Przynajmniej pozornie.

Sprawa miała jednak jeden istotny „haczyk”. Przed całkowitą spłatą klientka podpisała aneks z bankiem, na podstawie którego doszło do przewalutowania kredytu z franka szwajcarskiego na złotówki. To jest dokładnie ten moment, w którym wiele osób zakłada, że wszystko zostało definitywnie zakończone. Że skoro był aneks, skoro kredyt został przeliczony i spłacony w PLN, to nie ma już do czego wracać.To jest jeden z największych mitów, jakie wciąż funkcjonują przy kredytach frankowych. 

W praktyce bardzo wielu kredytobiorców podpisywało takie aneksy całkowicie nieświadomie. Bank przedstawiał je jako rozwiązanie techniczne, formalność potrzebną do wcześniejszej spłaty albo „uporządkowania” kredytu. Klient nie dostawał realnej informacji o skutkach prawnych, nie wiedział, że jego umowa może być nieważna, ani że w przyszłości będzie mógł dochodzić zwrotu pieniędzy.

Aneks do nieważnej umowy kredytu również jest nieważny. 

Banki do dziś próbują na tym budować swoją linię obrony. Argument jest prosty: skoro był aneks, to klient zaakceptował warunki albo zawarł nową umowę (czyli dokonał tzw. nowacji). Problem polega na tym, że z prawnego punktu widzenia to się po prostu nie broni.

Jak wskazuje radca prawny Jacek Firlej, który prowadził tę sprawę: Żeby mówić o tzw. nowacji, czyli powstaniu nowego zobowiązania, musi istnieć wyraźna wola stron zastąpienia starej umowy nową. Tak wynika z art. 506 Kodeksu cywilnego. W praktyce przy aneksach przewalutowujących czegoś takiego nie ma. Jest tylko zmiana parametrów kredytu, a nie jego „wyzerowanie” i zawarcie od początku. To rozróżnienie jest absolutnie kluczowe. W tej sprawie pokazaliśmy jasno: aneks nie tworzy nowej umowy. On jedynie modyfikuje istniejącą. A jeżeli ta umowa od samego początku była wadliwa, to jej nieważność obejmuje również okres po przewalutowaniu.

To z kolei otwiera drogę do rozliczenia z bankiem. Podstawą są tutaj przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu, w szczególności art. 410 § 1 i 2 w zw. z art. 405 Kodeksu cywilnego. W praktyce sprowadza się to do prostego mechanizmu: jeżeli umowa jest nieważna, strony powinny zwrócić sobie to, co świadczyły. Klient oddaje kapitał, bank oddaje wszystko ponad tę kwotę. I dokładnie to wydarzyło się tutaj.

Jak wyglądał proces z mBankiem o spłacony kredyt frankowy? Kilka miesięcy zamiast kilku lat procesu.

Chronologia była krótka i konkretna. Klientka zgłosiła się do nas w sierpniu. We wrześniu pozew był już w Sądzie Okręgowym w Gdańsku. Na początku marca pieniądze były na koncie. Kilka miesięcy. Bez wieloletniego procesu, bez przeciągania sprawy.

Co ciekawe, klientka bardzo obawiała się samego postępowania. Nigdy wcześniej nie miała do czynienia z sądem. W praktyce okazało się, że jej udział nie był konieczny. Sprawa została przeprowadzona przez pełnomocników, a ona sama ograniczyła się do minimum formalności.

Pozwanym był mBank S.A., który początkowo prezentował standardową linię obrony: umowa jest ważna, roszczenia nie istnieją, aneks zamyka sprawę. Tyle że dziś te argumenty w zdecydowanej większości spraw po prostu nie działają. Orzecznictwo, w tym po wyroku TSUE w sprawie C-260/18, jest w tym zakresie ugruntowane. Klauzule przeliczeniowe są abuzywne, a ich eliminacja bardzo często prowadzi do nieważności całej umowy.

Efekt? Po rozliczeniu kapitału ponad 160 000 zł dla klientki. Biorąc pod uwagę, że pierwotnie kredyt opiewał na około 180 000 zł, oznacza to w praktyce odzyskanie całej nadpłaty. Pieniędzy, co do których klientka była przekonana, że już nigdy ich nie zobaczy. I to jest najważniejszy wniosek z tej sprawy.

Czy mBank próbował się uchylać od zapłaty? 

To, co jest w tej sprawie równie istotne, to fakt, że bank finalnie nie zdecydował się na dalsze prowadzenie sporu. Po zapoznaniu się z argumentacją oraz kierunkiem, w jakim zmierzało postępowanie, mBank w praktyce uznał zasadność roszczeń klientki i doprowadził do rozliczenia sprawy, obejmującego nie tylko zwrot nadpłaty, ale również pokrycie kosztów procesu. To pokazuje bardzo wyraźnie, że przy dobrze poprowadzonej sprawie i właściwej strategii procesowej, banki coraz częściej rezygnują z dalszej walki, widząc brak realnych szans na wygraną.

Podsumowanie: co wynika z tej sprawy w praktyce

Ta sprawa to nie jest odosobniony przypadek, tylko bardzo dobry przykład tego, jak dziś wyglądają sprawy frankowe.

Kredyt może być spłacony, może być przewalutowany, może mieć kilkanaście lat, a mimo to nadal może stanowić podstawę do odzyskania pieniędzy od banku. Kluczowe znaczenie ma treść pierwotnej umowy, a nie to, co wydarzyło się później.

Jeżeli więc kredytobiorca zawierał umowę frankową, podpisywał aneks, przewalutował kredyt i spłacił go lata temu, to wcale nie oznacza, że sprawa jest zamknięta. W wielu przypadkach dopiero teraz pojawia się realna możliwość dochodzenia roszczeń i odzyskania środków, które przez lata wydawały się bezpowrotnie utracone.

Ta sprawa kończy się jedną, bardzo konkretną liczbą: ponad 160 000 zł zwrotu.

Sprawę prowadził radca prawny Jacek Firlej oraz radca prawny Daniel Ostaszewski 

Daniel Ostaszewski

Radca prawny, Mediator

Masz jakieś pytania? Zastanawiasz się czy Twoja umowa frankowa jest wadliwa? Chcesz pozwać bank a może zostałeś pozwany i szukasz pomocy?

Nasza kancelaria pomaga frankowiczom w ponad 900 sporach. uzyskaliśmy już ponad 200 korzystnych wyroków. Główna spejcalizacją naszej kancealrii są tzw. kredyty frankowe (kancelaria frankowa, kancelaria pomocy frankowiczom).

Ostatnie posty:

Zostaw nam swój numer telefonu lub adres email, a skontaktujemy się z Tobą.