25 listopada 2025 roku nasi klienci zapamiętają jako jeden z najszczęśliwszych dni w życiu. Kiedy trafili do naszej kancelarii w 2020 roku, byli już niemal pogodzeni z myślą, że stracą ukochany dom, a ich dzieci jeszcze przez wiele lat będą spłacały rosnący dług. Dziś – po blisko pięciu latach sporu sądowego – wreszcie mogą poczuć się u siebie, bez strachu i bez ciągłej niepewności. Nie muszą już nasłuchiwać kroków pod drzwiami i zastanawiać się, czy to komornik. W tej sprawie nie chodziło o „odzyskiwanie nadpłat”, tylko o zatrzymanie lawinowo rosnącego zadłużenia i uratowanie domu.
Jak to się zaczęło – historia kredytu frankowego w Getin
Historia tej sprawy sięga 2008 roku.
Młode małżeństwo marzy o własnym domu. Idą do banku i słyszą:
„Nie mają Państwo zdolności na kredyt w złotych, ale możemy zaproponować nowy, bezpieczny produkt – kredyt frankowy”.
Zgadzają się i otrzymują 350 000 zł. Początkowo wszystko przebiega zgodnie z planem. Z czasem jednak koszty budowy rosną i małżeństwo dobiera kolejne 100 000 zł oraz 50 000 zł kredytu. Łącznie zadłużenie dochodzi do około 500 000 zł.
Raty pozostają stabilne aż do kryzysu finansowego i gwałtownego wzrostu kursu franka. Wtedy zaczyna się dramat: raty idą w górę, pojawiają się zaległości, a potem kolejne aneksy – wydłużające okres kredytowania i „porządkujące” sytuację zadłużenia, oczywiście na warunkach banku.
Po ponad 10 latach spłaty kredyt staje się nie do udźwignięcia. Zadłużenie przekracza 750 000 zł. Bank wypowiada umowę i zapowiada pozew o zapłatę całości długu. W tym momencie klienci trafiają do nas i pytają wprost:
„Czy da się jeszcze cokolwiek zrobić, czy dom jest już stracony?”.
Historia frankowiczów zaczyna się w 2008 roku…
Młode małżeństwo marzy o własnym domu. Idą do banku i słyszą: „Nie mają Państwo zdolności na kredyt w złotych, ale możemy zaproponować nowy, bezpieczny produkt – kredyt frankowy”. Zgadzają się i otrzymują 350 000 zł. Początkowo wszystko przebiega zgodnie z planem. Później jednak koszty budowy rosną i małżeństwo dobiera kolejne 100 000 zł oraz 50 000 zł kredytu. Łączne zadłużenie dochodzi do 500 000 zł.
Raty pozostają stabilne aż do wybuchu kryzysu i gwałtownego wzrostu kursu franka. Wtedy zaczyna się dramat: raty rosną, pojawiają się zaległości, a potem kolejne aneksy – wydłużające okres kredytowania i potwierdzające wysokość zadłużenia.
Po ponad 10 latach spłaty kredyt staje się nie do udźwignięcia. Zadłużenie przekracza 750 000 zł. Bank wypowiada umowę i zapowiada pozew o zapłatę całości długu. W tym momencie klienci trafiają do nas i pytają: „Czy da się jeszcze coś zrobić?”.
Analiza umowy frankowej
Już po krótkiej analizie widać, że mamy do czynienia z typową umową frankową opartą na klauzulach abuzywnych. Bank przyznał sobie prawo do jednostronnego ustalania kursu CHF, co z góry czyni umowę nieważną.
Dodatkowo ustalamy, że pracownik banku nie poinformował kredytobiorców jasno i rzetelnie o ryzyku związanym z kredytem powiązanym z kursem waluty obcej. Ryzyku, które może sprawić, że wysokość zadłużenia przekroczy nie tylko kwotę udzielonego kredytu, ale również wartość nieruchomości, a nawet majątek kredytobiorcy.
Sprawę komplikuje fakt, że klienci podpisali po drodze aż sześć aneksów, w tym takie, które formalnie „uznają” dług wobec banku.
Pozywamy Getin po to by wygrać nieważność
Składamy reklamację, a następnie pozew o ustalenie nieważności umowy i zwrot nienależnie spełnionych świadczeń. Jednocześnie wnosimy o wstrzymanie obowiązku płacenia rat.
W pozwie wykazujemy m.in., że:
• umowa narusza art. 69 ust. 1 prawa bankowego w zw. z art. 353¹ k.c. i art. 58 § 1 k.c.,
• bank stosował wadliwy i jednostronny mechanizm indeksacji,
• umowa nie precyzuje zasad ustalania kursów, od których zależy wysokość głównych świadczeń kredytobiorcy,
• postanowienia dotyczące waloryzacji są nietransparentne, niejednoznaczne i jako dotyczące świadczeń głównych mogą podlegać kontroli abuzywności,
• wyeliminowanie klauzul abuzywnych prowadzi do braku essentialia negotii, co powoduje nieważność całej umowy,
• zgodnie z orzecznictwem SN umowy oparte na takim mechanizmie indeksacji nie mogą dalej funkcjonować po usunięciu wadliwych postanowień.
Batalia sądowa o nieważność umowy
Sprawa trafia do wydziału frankowego i… zaczyna się maraton.
Sąd oddala wniosek o zawieszenie obowiązku płacenia rat, uznając, że kapitał nie został jeszcze w całości spłacony. Przez długi czas nie dzieje się nic – monitujemy sąd, prosimy o termin, ale bez efektu.
W międzyczasie Getin najpierw podlega restrukturyzacji, a później upada. Przez wiele miesięcy nie jest jasne, czy sądy będą w ogóle kontynuować postępowania. Sprawa zostaje zawieszona.
Na szczęście TSUE, a następnie Sąd Najwyższy potwierdzają, że także po upadłości możliwe jest unieważnienie umowy frankowej. Sąd wzywa do udziału w sprawie syndyka, który – podobnie jak bank – twierdzi, że umowa jest ważna.
Klienci zgłaszają wierzytelność w postępowaniu upadłościowym i rozliczają się z kapitału.
W końcu, po pięciu latach od wniesienia pozwu, odbywa się pierwsza rozprawa. Klienci zostają przesłuchani. Sąd chce, by przedłożyli jeszcze jeden aneks, którego nie mają. Pojawia się obawa, że sprawa znów zostanie zawieszona. Udaje się jednak przekonać sąd, że aneks nie ma znaczenia, skoro oceniany jest stan na dzień złożenia pozwu.
I wtedy przychodzi ten dzień.
25 listopada 2025 roku klienci słyszą wyrok: umowa jest nieważna w całości.
Oś czasu – jak wyglądała ta historia w datach
- 2008 – zawarcie pierwszej umowy kredytu frankowego na budowę domu, 350 000 zł
- 2009–2011 – kolejne transze: +100 000 zł i +50 000 zł
- 2010–2018 – wzrost kursu CHF, problemy z płatnościami, podpisywanie aneksów
- ok. 2019 – zadłużenie rośnie do ponad 750 000 zł, bank wypowiada umowę
- 2020 – klienci zgłaszają się do naszej kancelarii, składamy pozew
- 2020–2023 – brak wyznaczonych rozpraw, restrukturyzacja Getin Banku, potem upadłość
- 2024 – TSUE i Sąd Najwyższy potwierdzają możliwość unieważniania umów także po upadłości
- 2025 (pierwsza połowa) – pierwsza rozprawa, przesłuchanie kredytobiorców
- 25 listopada 2025 – wyrok: umowa jest nieważna w całości, dług 700 000 zł znika
lle klienci realnie zyskali dzięki wyrokowi?
Na koniec przechodzimy do liczb.
Bank twierdził, że:
- po ponad 10 latach spłat zadłużenie moich klientów wynosi ponad 750 000 zł,
- całość długu powinna zostać natychmiast zapłacona po wypowiedzeniu umowy.
Po wyroku:
- umowa zostaje uznana za nieważną w całości,
- dług w wysokości ok. 700 000 zł przestaje istnieć,
- dom klientów nie jest już „zastawem” za toksyczny kredyt. Nieruchomość stanie się wolna od obciążeń
Łącznie do dnia wyroku klienci wpłacili na rzecz banku ok. 500 000 zł, podczas gdy bank domagał się jeszcze ponad 700 000 zł. Po wyroku roszczenie banku spada do 0 zł.”
To nie jest klasyczne „dostaliśmy od banku przelew na kilkaset tysięcy”. Ale efekt finansowy – w postaci zatrzymania spirali zadłużenia i uratowania domu – jest dla tych klientów więcej wart niż jakikolwiek przelew.
Co by było, gdyby frankowicze nie złożyli pozwu?
Gdyby w 2020 roku nie zgłosili się po pomoc:
- bank (a później syndyk) kontynuowałby dochodzenie całego zadłużenia,
- lawinowo rosnące odsetki i koszty prawne jeszcze bardziej powiększałyby dług,
- realnym scenariuszem byłaby licytacja domu,
- rodzina przez kolejne lata żyłaby w ciągłym stresie i poczuciu, że „cokolwiek zarobią – i tak pójdzie na kredyt”.
Zamiast tego – po pięciu latach sporu – mają dom, brak długu i czyste konto wobec banku.
Najczęstsze pytania klientów w podobnej sytuacji
1. Czy po upadłości Getin Banku wciąż można unieważnić kredyt frankowy?
Tak. Upadłość banku nie zamyka drogi do dochodzenia roszczeń. Po prostu po stronie pozwanej zamiast banku występuje syndyk masy upadłości, a linia orzecznicza TSUE i Sądu Najwyższego potwierdza możliwość unieważniania takich umów.
2. Podpisywałem aneksy, nawet uznawałem dług. Czy to mnie przekreśla?
Nie. Podpisywanie aneksów jest bardzo częste – w praktyce to reakcja na rosnące raty i presję banku. Same aneksy nie leczą wadliwej konstrukcji umowy ani abuzywnych klauzul. Sąd ocenia cały stosunek prawny. Ważniejszy jest moment podpisania umowy.
3. Mam kredyt po Getinie i boję się, że syndyk mnie pozwie. Czy mogę działać wyprzedzająco?
Tak. Można podjąć działania zanim dojdzie do pozwu syndyka – przeanalizować umowę, ocenić ryzyko, rozważyć pozew o ustalenie nieważności i odpowiednio przygotować strategię procesową.
Mój komentarz do sprawy:
„To jedna z tych spraw, w których walczyliśmy nie tylko o liczby w Excelu, ale o dom i poczucie bezpieczeństwa całej rodziny. Wyrok, który redukuje dług z kilkuset tysięcy do zera, daje coś, czego nie da się łatwo przeliczyć – spokój.”
radca prawny Daniel Ostaszewski
Masz podobny kredyt? Nie czekaj, aż ktoś zapuka do drzwi
Jeżeli:
- masz kredyt frankowy po Getinie,
- podpisałeś aneksy i nie wiesz, czy „jeszcze się da”,
- boisz się pozwu syndyka albo już go dostałeś,
- widzisz, że mimo wieloletnich spłat dług zamiast maleć – rośnie,
to warto sprawdzić, jakie masz realne możliwości działania, zanim podejmiesz decyzję o „dogadaniu się” na warunkach narzuconych przez drugą stronę.
Możemy przeanalizować Twoją umowę, historię spłat i aneksy, a potem dobrać strategię: od reklamacji, przez pozew o ustalenie nieważności, po reprezentację w sporze z syndykiem.














