Umów się na konsultację:

511 030 795

d.ostaszewski@cno-legal.pl

Co czeka kredytobiorców w 2026 r.? Czy będzie to czas spłaconych kredytów chf i euro? 

Rok 2026 zapowiada się przełomowo dla tysięcy frankowiczów i eurowiczów, zwłaszcza tych, którzy spłacili już swoje kredyty frankowe i kredyty w euro. Dlaczego? Ponieważ coraz więcej osób, które dawno uregulowały ostatnią ratę, decyduje się wytoczyć pozew przeciw bankowi i odzyskać nadpłacone pieniądze. Linia orzecznicza sądów jest dziś jaśniejsza niż kiedykolwiek. Sądy w 98% spraw stają po stronie konsumentów. Nasza kancelaria obserwuje rosnącą falę zainteresowania ze strony klientów, którzy jeszcze kilka lat temu wątpili, czy po spłacie kredytu we frankach można coś zyskać. Teraz już wiedzą warto walczyć o swoje prawa.

Perspektywy i scenariusze na 2026 rok

Dla frankowiczów i eurowiczów rok 2026 zapowiada się bardzo obiecująco, choć nie jest pozbawiony wyzwań. Oto, czego można oczekiwać w nadchodzących miesiącach:

  1. 2026 to dobry moment dla kredytobiorców z spłaconym kredytem. Jeszcze kilka lat temu wielu frankowiczów i eurowiczów obawiało się iść do sądu. Brakowało pewności, jak sędziowie potraktują ich sprawy. Dziś sytuacja jest diametralnie inna. Linia orzecznicza jest jasna i ugruntowana. Kluczowe wątpliwości prawne zostały rozwiane przez wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) oraz uchwały Sądu Najwyższego. Sądy powszechne w Polsce w zdecydowanej większości orzekają na korzyść konsumentów posiadających kredyty frankowe. Statystyki mówią same za siebie. Odsetek wygranych spraw w I instancji sięga około 98%. Co więcej, coraz częściej zdarza się, że banki rezygnują z apelacji po przegranej w I instancji, widząc brak szans na odwrócenie wyroku. Innymi słowy: dziś frankowicz, czy eurowicz wchodząc na drogę sądową ma ogromne szanse na sukces, znacznie większe niż jeszcze 5 lat temu.
  1. Utrzymanie prokonsumenckiej linii orzeczniczej: Wszystko wskazuje na to, że sądy nadal będą orzekać zgodnie z utartym, korzystnym dla kredytobiorców trendem. Nieważność umów frankowych pozostanie regułą. W 2025 r. było to dominujące rozstrzygnięcie i nic nie zapowiada zmiany. TSUE wydał już szereg wyroków definitywnie rozstrzygających kwestie sporne (wynagrodzenie za kapitał, przedawnienie, odsetki, zabezpieczenia) i każde z tych orzeczeń wzmocniło pozycję konsumentów. Sąd Najwyższy również wielokrotnie potwierdził, że stoi po stronie praw konsumenta wynikających z dyrektywy 93/13 i nie zamierza tego kursu odwracać. Oczywiście w 2026 r. mogą zdarzyć się pojedyncze „zgrzyty” (np. jakiś sąd I instancji wyda wyrok odbiegający od reszty), ale ryzyko to jest statystycznie pomijalne. Kredytobiorcy frankowi i eurowicze mogą więc ze spokojem patrzeć na swoje procesy. 
  1. Przyspieszenie rozwiązywania konfliktów: Zarówno drogi sądowe, jak i polubowne prowadzą do celu coraz szybciej. Jeśli ustawa frankowa wejdzie w życie, sądy otrzymają dodatkowe narzędzia, by sprawy kończyć w rozsądnym terminie (co jest zresztą wymogiem prawa UE, przypomnianym przez TSUE choćby w wyroku C-260/18 Dziubak). Nawet bez ustawy widać znaczny postęp: jak wspomniano, średni czas trwania spraw skrócił się prawie o połowę, a w niektórych sądach (np. w sekcji frankowej SO Poznań) wyroki zapadają już w mniej niż rok od złożenia pozwu. To zasługa m.in. ujednoliconego orzecznictwa. Jeśli sędzia ma na biurku setną identyczną umowę z abuzywną klauzulą, łatwiej mu wydać wyrok niż 3-4 lata temu, gdy dopiero budowano argumentację. Po stronie ugód też następuje pewne nasycenie. Banki zawarły już tysiące porozumień, ucząc się schematów postępowania. Coraz więcej sporów zamyka się więc albo w sądzie, albo przy stole negocjacyjnym, nie przeciągając się w nieskończoność.
  1. Działania banków – kontynuacja obecnej strategii: Banki prawdopodobnie będą dalej konsekwentnie realizować obrany kurs: oferować ugody na szeroką skalę, by zmniejszać portfel spornych kredytów, oraz składać kontrpozwy o kapitał, dopóki teoria dwóch kondykcji wymusza dwa odrębne roszczenia. Możemy spodziewać się, że kolejne instytucje ogłoszą programy zachęt dla klientów procesujących się (np. dopłaty czy bonusy za wycofanie pozwu i zawarcie ugody). Również przekaz medialny banków będzie zapewne łagodniejszy niż dawniej. Banki już nie straszą tak jak kiedyś „upadkiem sektora” czy „katastrofą gospodarczą” z powodu franków. Wyniki finansowe banków w ostatnich kwartałach były bardzo dobre (m.in. dzięki wysokim stopom procentowym i opłatom), więc łatwiej im przełknąć straty na kredytach walutowych. Mitem okazało się ryzyko, że masowe unieważnienia wywrócą bankowość do góry nogami. System przetrwał i ma się dobrze (większość banków już znaczną część portfela frankowego „przetrawiła” księgowo poprzez rezerwy). To może skłonić zarządy banków do jeszcze odważniejszych kroków ugodowych np. większych kampanii informacyjnych i dzwonienia do klientów z propozycją umowy. Banki wiedzą też, że każdy przegrany proces to ich wymierna strata (zwrot sum + odsetki + koszty), więc czysto biznesowo ugoda zaczyna się bardziej opłacać. Możliwe więc, że 2026 będzie rokiem rekordowej liczby ugód, bo banki będą chciały „sprzątnąć” jak najwięcej problemów przed ewentualnym pogorszeniem koniunktury. Warto jednak mieć na uwadze, że im mniej pozostanie nieugodzonych kredytów, tym siła przetargowa klientów może maleć. Bank nie będzie już musiał konkurować o ich decyzje, gdy zdecydowana większość spraw będzie zamknięta.
  1. Nowe prawo – okres przejściowy: Jeśli ustawa frankowa zostanie uchwalona, początkowo może pojawić się trochę zamieszania proceduralnego. Sędziowie będą musieli dostosować praktykę (np. jak formalnie traktować zgłoszenie roszczenia banku w odpowiedzi na pozew? czy w starych sprawach też stosować nowe przepisy?). Takie kwestie zapewne zostaną szybko wyjaśnione w orzecznictwie. Ważne jest, że ustawa nie zmieni wyniku merytorycznego sporów nadal umowy będą unieważniane zgodnie z dyrektywą 93/13, bo tego prawo polskie zmienić nie może. Pewnym ryzykiem, o którym głośno mówili przedstawiciele frankowiczów, jest odebranie części należnych odsetek w razie potrącenia. Ten temat zapewne będzie żywo dyskutowany także po wejściu ustawy. Możliwe, że prędzej czy później znów zostanie zadane pytanie do TSUE, jeśli okaże się, że nowe regulacje są interpretowane różnie przez sądy. Jednak biorąc pod uwagę deklaracje Ministerstwa, istnieje duża szansa, że ustawę uda się tak zmodyfikować, by nie naruszała unijnych gwarancji ochrony konsumenta (czyli by nie ograniczała realnie uprawnień frankowiczów względem stanu obecnego).
  1. Zakończenie sagi frankowej na horyzoncie: Coraz częściej pojawiają się głosy, że epopeja frankowa zmierza ku końcowi. Eksperci finansowi przewidują, że rok 2025 może być ostatnim z tak wysokimi kosztami dla banków z tytułu rezerw frankowych, później odpisy będą już coraz mniejsze, bo portfel tych kredytów szybko topnieje. W 2026 r. zapewne wciąż będzie sporo pracy dla sądów (w końcu 88 tys. spraw było w toku w 7 bankach na koniec 2025), ale prawdopodobnie gdzieś w okolicach 2027-2028 nastąpi moment, gdy nowych spraw prawie nie będzie, a stare zostaną zamknięte. Można więc powiedzieć, że problem frankowy będzie się jeszcze przez jakiś czas ciągnął, ale ogień już dogasa. Dla frankowiczów oznacza to, że nadszedł czas rozstrzygnięć: kto miał wygrać, ten wygra (albo wygra wkrótce), kto chciał ugody, ten prawdopodobnie ją zawrze. Liczba niewiadomych drastycznie spadła: dziś niemal każdy frankowicz i eurowicz może, w porozumieniu z prawnikiem, dość dokładnie oszacować, co zyska w sądzie albo czego może spodziewać się po ugodzie. Ta przewidywalność to komfort, którego brakowało jeszcze kilka lat temu.

Możliwe zagrożenia: Choć krajobraz jest dla frankowiczów bardzo korzystny, warto wspomnieć o potencjalnych zagrożeniach (nawet jeśli są mało prawdopodobne). 

Jak wskazuje mec. Firlej największe ryzyko to niestabilność prawa. Gdyby np. ustawa frankowa została uchwalona w złym kształcie, mogłaby wywołać tymczasowy bałagan w sądach lub nawet być częściowo sprzeczna z prawem UE (co rodziłoby konieczność kolejnych pytań prejudycjalnych i opóźnień). Jednak biorąc pod uwagę czujność zainteresowanych środowisk, szansa na poważny błąd legislacyjny jest niewielka nad projektem czuwają i Ministerstwo, i prawnicy różnych opcji. 

Innym ryzykiem na jakie zwraca uwagę r. pr. Jacek Firlej byłaby ewentualna interwencja polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Mówiło się, że banki mogą próbować podważyć np. stosowanie dyrektywy 93/13 do starych umów, powołując się na rzekomą sprzeczność z konstytucją. Jednak póki co nie doszło do takiego scenariusza, a ostatnia uchwała połączonych Izb SN z 3 grudnia 2025 r. jasno stwierdziła, że żaden organ władzy publicznej (w domyśle: ani TK, ani NSA) nie może ot tak „wymazać” orzeczenia SN czy pominąć go, nawet powołując się na prawo UE. To oznacza, że raczej nie grozi nagłe odwrócenie wektorów przez jakieś pozaprawne machinacje. Wahania pojedynczych sędziów SN, którzy próbowali forsować teorię salda, też już się uspokajają. Jak wspomniano, było kilka takich orzeczeń w 2025, ale trend się nie rozwinął i zapewne nie rozwinie. Podsumowując ryzyka: są one marginalne i nie zmieniają ogólnego obrazu.

Podsumowując, rok 2026 oferuje unikalne połączenie okoliczności: dojrzałe orzecznictwo (sądy wiedzą już dokładnie, jak podchodzić do kredytów frankowych) oraz możliwe usprawnienia proceduralne. Jeśli do tej pory zwlekałeś, bo nie byłeś pewien rezultatu, teraz jest najlepszy moment, by działać i zbadać swoją sytuację.

No dobrze, a co z przedawnieniem roszczeń? Czy nie jest już za późno?

Wielu klientów pyta nas: „Minęło tyle lat od spłaty kredytu… czy moje roszczenia wobec banku się nie przedawniły?”. To naturalna obawa, ale mamy dobrą wiadomość: w przypadku kredytów walutowych czas często wciąż jest po Twojej stronie. Dlaczego? Ponieważ zgodnie z najnowszą linią orzeczniczą, termin przedawnienia nie rozpoczyna biegu, dopóki konsument nie ma świadomości wadliwości (nieważności) swojej umowy. Mówiąc prościej: dopiero gdy dowiesz się (lub mogłeś się dowiedzieć przy należytej staranności), że w Twojej umowie były niedozwolone klauzule skutkujące nieważnością od tego momentu liczony jest termin przedawnienia roszczeń o zwrot świadczeń.

To podejście zostało potwierdzone przez orzeczenia TSUE i Sądu Najwyższego. W praktyce oznacza to, że jeśli przez lata nie zdawałeś sobie sprawy z istnienia problemu (a przecież jeszcze dekadę temu mało kto mówił o unieważnianiu kredytów frankowych), to Twoje roszczenia wcale nie muszą być przedawnione. 

Przykładowo, nasi klienci od kredytu samochodowego spłaconego w 2013 r. dopiero w 2025 r. dowiedzieli się o możliwości unieważnienia. Sąd przyznał, że termin przedawnienia należy liczyć od momentu uzyskania przez nich tej wiedzy, a nie od daty ostatniej raty. Ich roszczenie wygasałoby dopiero w 2031 roku, więc z pozwem zdążyli z dużym zapasem.

Oczywiście każda sprawa wymaga indywidualnej analizy. Czas przedawnienia roszczeń może zależeć od różnych czynników (np. czy kredytobiorca występował wcześniej o zwrot nadpłat, jak formułuje swoje żądania wobec banku itp.). Niemniej, nie zakładaj z góry, że jest za późno. Z naszych doświadczeń wynika, że zdecydowana większość osób, które spłaciły dawno kredyt frankowy, wciąż może skutecznie dochodzić swoich praw. Ważne jest, by nie zwlekać z podjęciem decyzji. Im szybciej powierzysz swoją sprawę profesjonalistom, tym lepiej zabezpieczysz swoje interesy.

Ile mogę odzyskać ze spłaconego kredytu frankowego lub kredytu w euro? 

W uproszczeniu: bank musi oddać Ci wszystko, co wpłaciłeś ponad pożyczony kapitał. Jeżeli wziąłeś przykładowo 300 tys. zł kredytu, a w ciągu lat spłacania oddałeś bankowi 500 tys. zł, to po unieważnieniu umowy możesz domagać się zwrotu aż 200 tys. zł nadpłaconych rat (plus odsetki ustawowe za opóźnienie). To realne pieniądze, które mogą wrócić na Twoje konto. Właśnie dlatego widzimy obecnie tak duże zainteresowanie ze strony konsumentów, którzy dawno spłacili swoje zobowiązania. Gra toczy się często o dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych.

Czy zapadały już wyroki dot. spłaconych kredytów CHF i EUR? 

Aby nie być gołosłownym, przytoczmy konkretne przykład z naszej praktyki. 

  1. Pan Adam, klient naszej kancelarii, zaciągnął kredyt hipoteczny indeksowany do franka szwajcarskiego w 2007 roku. Przez 15 lat sumiennie spłacał raty, choć bywało ciężko. Kurs CHF rósł, a wraz z nim miesięczna rata. W 2022 roku kredyt został w całości spłacony. Pan Adam mógł odetchnąć… ale czy na pewno?

    Po analizie jego umowy kredytowej okazało się, że zawierała ona typowe klauzule niedozwolone, m.in. odwołanie do tabeli kursowej banku i brak rzetelnej informacji o ryzyku walutowym. Wyliczyliśmy, że w trakcie trwania umowy nasz klient nadpłacił ok. 285 000 zł ponad pożyczony kapitał! Wytoczyliśmy powództwo przeciw bankowi, domagając się unieważnienia umowy i zwrotu nadpłaconych kwot. Sprawa zakończyła się pełnym sukcesem. Sąd uznał umowę kredytu Pana Adama za nieważną w całości, a bank musiał zwrócić 100% środków wpłaconych ponad kwotę kapitału. Krótko mówiąc, nasz klient otrzymał z powrotem około 285 tys. zł nadpłaconych rat, nie ponosząc przy tym żadnych dodatkowych kosztów (sąd obciążył bank kosztami procesu). Historia Pana Adama jest najlepszym dowodem na to, że „skoro kredyt spłacony, to już nic się nie da zrobić” to mit. Można, a nawet trzeba działać, jeśli na umowie były niedozwolone warunki.
  1. Inny przykład to sprawa naszych klientów z Leszna, którzy spłacili kredyt walutowy na samochód już w 2013 roku. Zgłosili się do nas dopiero na początku 2025 r., obawiając się, że po tylu latach nic nie wskórają. Nic bardziej mylnego! Dokładnie przeanalizowaliśmy ich umowę kredytu samochodowego w CHF i tu również znaleźliśmy klauzule abuzywne. W pozwie zażądaliśmy unieważnienia umowy. Sąd Rejonowy w Lesznie w całości podzielił nasze argumenty: ogłosił umowę nieważną, podkreślając, że nie ma znaczenia, iż kredyt spłacono 12 lat temu. Liczy się to, kiedy konsumenci dowiedzieli się o przysługujących im prawach (a stało się to dopiero w 2025 r., gdy trafili do nas). W rezultacie sąd zasądził na rzecz naszych klientów około 60 tys. zł nadpłaty plus odsetki (ok. 6 tys. zł). 

Co ważne, wcześniej zastosowaliśmy strategię ochronną. Wysłaliśmy do banku oświadczenie o potrąceniu (skompensowaniu) kwoty wypłaconego kapitału z kwotami wpłaconymi przez klientów. Dzięki temu bank nie mógł domagać się od naszych klientów zwrotu kapitału po unieważnieniu umowy, a cała odzyskana suma stanowiła czysty zysk dla kredytobiorców. Klienci czekają teraz spokojnie na ewentualną apelację banku, bo każdy miesiąc działa na ich korzyść. Klienci od zasądzonej kwoty naliczają się sowite odsetki ustawowe za opóźnienie.

Pełna historia tej sprawy dostępna jest tutaj: https://ostaszewskikredytyfrankowe.pl/uniewaznilismy-kredyt-samochodowy-w-chf-ktory-zostal-splacony-w-2013-roku-case-study/ 

  1. Ugoda z Deutsche Bank. Nasza klientka w 2016 r. spłaciła kredyt frankowy. Miała ogromną nadpłatę, bo blisko 600 tys. zł. Kilka miesięcy procesu i bank nam ulega, zgadzając się na ugodę. Co ważne ugodę, ale na naszych warunkach. Bank zgadza się bowiem na wypłatę na rzecz naszego klienta kwoty 575 tys. zł oraz pokrycia kosztów procesu. Dzięki temu nasza klientka odzyskała kilkaset tysięcy złotych w zaledwie kilka miesięcy. 

Takie historie można mnożyć. Nasza kancelaria ma na koncie setki wygranych spraw frankowych – nie tylko hipotecznych, ale i samochodowych czy gotówkowych, również tych dawno spłaconych. Wygraliśmy już ponad 575 spraw frankowych w całej Polsce, więc wiemy, jak poprowadzić nawet nietypowe i trudne przypadki. Co ważne, pomagamy klientom niezależnie od tego, gdzie mieszkają, czy to duże miasta jak Warszawa czy Poznań, czy mniejsze miejscowości pokroju Leszna. Wszędzie tam frankowicze i eurowicze otrzymują od nas fachowe wsparcie i pomoc prawną. 

Jak przygotować się do pozwu po spłacie kredytu?

Skoro wiemy już, że warto i że można, pojawia się pytanie: od czego zacząć? Oto kilka kroków, które warto podjąć, jeśli rozważasz pozew o unieważnienie spłaconego kredytu frankowego:

  1. Analiza umowy kredytowej: pierwszy i kluczowy krok. Trzeba ustalić, czy Twoja umowa zawiera klauzule abuzywne. Jeśli nie czujesz się na siłach samodzielnie tego ocenić, skontaktuj się z naszą kancelarią oferujemy bezpłatną analizę umowy i konsultację. Prześwietlimy dokumenty (umowę, aneksy, regulaminy, historię spłat) i jasno powiemy, jakie są szanse na wygraną oraz co konkretnie możesz zyskać. Ta wiedza pozwoli Ci świadomie podjąć decyzję o dalszych krokach.
  1. Zebranie dokumentacji – oprócz samej umowy kredytowej warto zgromadzić dokumenty potwierdzające wszystkie wpłaty dokonane na rzecz banku (raty, prowizje, ubezpieczenia itp.). Jeśli nie masz pełnej historii spłat, nic straconego można wystąpić do banku z wnioskiem o wydanie zaświadczenia o spłacie kredytu i historii rat (nasza kancelaria pomoże Ci przygotować taki wniosek, znajdziesz go też na naszej stronie). Pełna dokumentacja finansowa pozwoli precyzyjnie wyliczyć kwotę nadpłaconych przez Ciebie pieniędzy, której będziesz się domagać od banku.
  1. Strategia rozliczenia z bankiem. Kwestie techniczne, ale istotne dla bezpieczeństwa finansowego. Kiedy żądamy unieważnienia umowy, musimy liczyć się z tym, że bank teoretycznie ma prawo domagać się zwrotu kapitału kredytu (wszak umowa jest uznana za niebyłą, więc strony zwracają sobie nawzajem świadczenia: Ty, kapitał, a bank wszystko co ponad kapitał). 
  1. Pozew i postępowanie sądowe: gdy dokumenty są gotowe, a strategia ustalona, przygotowujemy pozew przeciwko bankowi. W pozwie szczegółowo opisujemy stan faktyczny, wskazujemy wadliwe zapisy umowy i przedstawiamy żądanie unieważnienia wraz ze zwrotem nienależnie pobranych kwot. Następnie reprezentujemy Cię przed sądem. Dobra wiadomość jest taka, że kredytobiorca po spłacie kredytu zwykle nie musi się obawiać żadnych „niespodzianek” od banku w trakcie procesu. Proces staje się czysto finansowym sporem o zwrot pieniędzy, bez wpływu na stan Twojej nieruchomości czy sytuację mieszkaniową. Często klient w ogóle nie musi stawiać się w sądzie. Wystarczą zeznania złożone na piśmie lub jedna rozprawa z jego udziałem, a resztą zajmuje się pełnomocnik.
  1. Wyrok i co dalej – jeśli sąd orzeknie nieważność umowy (a na to liczymy), zasądzi na Twoją rzecz konkretną kwotę do zwrotu od banku. Od tej chwili Twój koszmar kredytu frankowego definitywnie się kończy. Bank, po uprawomocnieniu się wyroku, powinien zwrócić Ci zasądzone pieniądze. Jeżeli będzie zwlekał, to pomożemy Ci wyegzekwować należność poprzez komornika. W przypadku kredytu zabezpieczonego hipoteką, dopilnujemy też wykreślenia hipoteki z księgi wieczystej, abyś mógł cieszyć się pełnią własności nieruchomości. Warto dodać, że w razie wygranej to bank pokrywa znaczną część kosztów procesu (opłaty sądowe, koszty zastępstwa procesowego), więc ryzyko finansowe po stronie klienta jest ograniczone. Nasza kancelaria często oferuje rozliczenie wynagrodzenia częściowo w oparciu o sukces fee 

Ekspercka pomoc w Twoim zasięgu: zaufaj doświadczeniu

Nie da się ukryć, że sprawy frankowe i eurowe, a zwłaszcza te dotyczące już spłaconych kredytów wymagają specjalistycznej wiedzy i doświadczenia. Każdy przypadek ma swoje niuanse, a banki wciąż próbują nowych argumentów, by bronić się przed odpowiedzialnością. Dlatego kluczem do sukcesu jest wybór dobrego pełnomocnika.

Nasza kancelaria frankowa może pochwalić się unikalnym połączeniem doświadczenia i skuteczności. Radca prawny Daniel Ostaszewski oraz radca prawny Jacek Firlej od lat prowadzą sprawy frankowe i sprawy dot. kredytów w euro. Obaj prawnicy to uznani eksperci w tej dziedzinie. Na swoim koncie ponad 500 wygranych spraw przeciwko bankom, w tym wiele precedensowych i skomplikowanych spraw zakończonych sukcesem. Pomogliśmy setkom klientów uwolnić się od toksycznych kredytów i odzyskać ogromne sumy pieniędzy. Co ważne, działamy na terenie całego kraju: nasi prawnicy przyjmują sprawy klientów z Warszawy, Poznania, Leszna, ale też z innych miast i regionów Polski. Posiadamy biura w kilku miastach i zespół wyspecjalizowanych prawników oraz analityków finansowych gotowych, by zająć się Twoją sprawą kompleksowo.

Stawiamy na indywidualne podejście. Każda sprawa jest dla nas wyjątkowa. Zanim ruszymy z pozwem, dokładnie tłumaczymy klientowi strategię, odpowiadamy na pytania, rozwiewamy wątpliwości. Wiemy, że dla wielu osób kontakt z sądem bywa stresujący, zwłaszcza po latach walki z kredytem. Dlatego staramy się maksymalnie odciążyć naszych klientów. Reprezentujemy ich na rozprawach, pilnujemy terminów, informujemy na bieżąco o postępach. Nasze dotychczasowe sukcesy m.in. prawomocne unieważnienia kredytów frankowych uzyskane nawet w 4-6 miesięcy od złożenia pozwu, pokazują, że dobra strategia i doświadczenie potrafią skrócić tę drogę do minimum. 

Jeden z naszych klientów pisał w opinii: “Sprawy frankowe ciągną się latami, nasza w cztery miesiące od złożenia pozwu zakończyła się wygraną”. Takie rezultaty cieszą nas i motywują, by dalej walczyć o prawa frankowiczów.

Daniel Ostaszewski

Radca prawny, Mediator

Masz jakieś pytania? Zastanawiasz się czy Twoja umowa frankowa jest wadliwa? Chcesz pozwać bank a może zostałeś pozwany i szukasz pomocy?

Nasza kancelaria pomaga frankowiczom w ponad 900 sporach. uzyskaliśmy już ponad 200 korzystnych wyroków. Główna spejcalizacją naszej kancealrii są tzw. kredyty frankowe (kancelaria frankowa, kancelaria pomocy frankowiczom).

Ostatnie posty:

Zostaw nam swój numer telefonu lub adres email, a skontaktujemy się z Tobą.